Sent from Evernote |
O wszystkim i o niczym. Piszę o sprawach dla mnie ważnych, o tym co mnie zainteresowało - wspomnienia z podróży, reakcje na aktualne wydarzenia polityczne, krótkie recenzje książek, które właśnie przeczytałem, no i refleksje na tematy różne.
poniedziałek, grudnia 30, 2013
Nie ma to jak rodzinka
wtorek, grudnia 24, 2013
Święta Bożego narodzenia czy może świętowanie odrodzenia Słońca?
Sent from Evernote |
niedziela, grudnia 15, 2013
Ważne, a mniej ważne
piątek, grudnia 06, 2013
Wiedeń w świątecznym nastroju
niedziela, listopada 03, 2013
Odkrywcy czy stwórcy
Powrót do średniowiecza
niedziela, września 01, 2013
Cyfrowa prenumerata
Newsweek na Ipada korzysta z mechanizmów Apple i prenumerowanie jest wyjątkowo łatwe. Po kliknieciu na prenumeratę na stronie Newsweeka przekierowano mnie do Appstore, gdzie ptwierdziłem zakup. Już po minucie mogłem czytać najnowsze wydanie Newsweeka w Ipadowej applikacji. Tę aplikację znam, bo prenumeruję niemieckie czasopismo komputerowe "Computer Technik". Ono używa tej samej aplikacji. Mogę szybko przeglądać poszczególne artykuły albo je czytać w całości. Dzięki temu dosyć szybko mam orientację o tym co mnie zaciekawi w tym czasopiśmie i nie muszę się przedzierać przez tony reklam, aby dotrzeć do interesującego artykułu.
Długo zwlekałem z tą prenumeratą. Bo tak naprawdę, to nie mam ochoty czytać Newsweeka czy innej gazety od początku do końca. Dużo chętniej przeczytałbym wybrane artykuły z Newsweeka i innych gazet, aby mieć dużo większy przegląd poglądów. Chętnie też zapłaciłbym za przeczytanie tych artykułów jakąś tam drobną opłatę. Niestety takich rozwiązań jeszcze nie ma, albo nie są mi znane. Wię nie pozostało mi nic innego jak zaprenumerować Newsweeka.
wtorek, sierpnia 20, 2013
Czytnik blogów
Niestety niedawno Google zdecydował aby zamknąć serwis Readera. Mogłem oczywiście przejąć interesujące mnie blogi bezpośrednio do Flipboarda, ale niestety tylko pojedynczo. To główna wada Flipboarda, że nie potrafi grupować tematycznie blogów.
Rozejrzałem się więc za jakimś innym czytnikiem blogów i znalazłem Feedly. Wygląda na to, że Feedly to dosyć dobra alternatywa dla Filpboarda. Główne atuty Feedly to właśnie jego zdolność do grupowania tematycznego blogów. W takiej grupie można przejrzeć wiele blogów jednocześnie bez konieczności wskakiwania w każdy w blogów osobno.
Drugą bardzo sympatyczną funkcją Feedly jest możliwość przesyłania pełnej zawartości postów przez Email, co jest z pewnością fajniejsze niż przesłanie samego linka na posta.
Pewna słabość Feedly to brak możliwości podłączenia do Twittera czy Facebooka. Pomimo to polubiłem to narzędzie i używam je coraz częściej.
niedziela, sierpnia 18, 2013
Hipoteza Stwórcy
Ta rozmowa odbyła się przeszło dwieście lat temu. Laplace należał wtedy na pewno do nielicznych, którzy tak myśleli a na dodatek odważali się mówić o tym otwarcie.
A jak jest teraz? Czy nadal ta hipoteza Stwórcy jest potrzebna w wyjaśnianiu tejemnic wszechświata i również naszego bardziej codzienngo świata? Czy wystarczy nam nauka aby odpowiedzieć na większość pytań?
Lektura codziennej prasy dostarcza niestety aż w nadmiarze przykładów na duże zapotrzebowanie na Stwórcę i to szczególnie w tej ludowej formie, o czym masowe uzdrowienia na stadionach dobitnie świadczą.
Zaintersowanym innymi hiptezami polecam dobrą książkę Lawrence Krauss po tytułem "A Universe from Nothing"<http://en.wikipedia.org/wiki/A_Universe_from_Nothing>.
PS. Żenująco mało jest informacji o Laplace na polskiej Wikipedii. Dlatego polecam angielską wersję http://en.wikipedia.org/wiki/Pierre-Simon_Laplace
środa, sierpnia 14, 2013
Hoser o 'cudzie nad Wisłą': 'Objawiła się Maryja i wywołała popłoch w Armii Czerwonej. I jest to udokumentowane'
Ta specyficzna historiozofia zakłada oczywiście, że Polacy nie są obywatelami, ludźmi dojrzałymi i odpowiedzialnymi, którym czasem się udaje, a czasem nie, lecz są dziatwą, stadem owiec, o których życiu decydują kaprysy losu. Koncepcja stada owiec nie jest oczywiście przypadkowa. Obywatele, posługując się rozumem, dokonują świadomych wyborów, czym zyskują podmiotowość. Stado potrzebuje zaś pasterza, który wskaże jedynie właściwą drogę i w obranym przez siebie kierunku poprowadzi.
niedziela, sierpnia 04, 2013
Mobilna Produktywność
Od wielu już lat pracuję nad moją produktywnością. To znaczy mam takie fazy aktywności na tym polu przerywane niestety dużo dłuższymi okresami bierności. W tych aktywnych fazach czytam mnóstwo mądrych porad jak być bardziej produktywnym i próbuje zorganizawać mój czas w sposób optymalny.
Moje zainteresowanie organizacją czasu rozpoczęło się jeszcze w czasach przed-komputerowych, gdy ogranizacja zadań i terminów odbywała się na papierze. Wtedy to kupowałem takie bardzo skomplikowane notesy do zarządzania czasem, zwane elegancko Time Management System lub Time Manager. Ładne były te notesy, te droższe były oprawione w dobrą skórę i miały takie specjalne karteczki z systemen do zarządzania terminami, kontaktami, zadaniami i notatkami. Te karteczki to były takie fajne formularze, dzięki którym można było zanotować wszystkie dla danego zadania czy terminu ważne fakty. Formularze można było dokupywać, ale były oczywiście strasznie drogie.
Papierowe notesy to była jedno z pierwszych praktycznych zastosowań pewnych koncepcji systemu zarządzania czasem. To znaczy niejako poza tym notesem był dobrze przemyślany system, a notes był narzędziem pomocniczym tego systemu. Systemy te twierdziły i twierdzą tak nadal, że dzięki nim nasza produktywność wzrośnie o ileś tam procent. Kupowałem więc te notesy chociaż były dosyć drogie i próbowałem stosować się do tego systemu. Jednak zawsze po pewnym czasie traciłem cierpliwość i przestawałem je używać. Bo stosowanie się do takiego systemu jest przynajmiej na początku dosyć pracochłonne.
Później pojawił się Outlook i wraz z nim cyfrowe możliwości dobrego zarządzania czasem. Oczywiście, że od razu znowu zacząłem szukać właściwej dla mnie metody na bazie Outlooka. Przerobiłem system Eisenhowera sortowania zadań na czery kupki z zależności od ich ważności i pilności. Później odkryłem metodę "Get Things Done" (GDT), której pozostałem wierny do dzisiaj. Outlook pozwalał dosyć dobrze modelować zarządzanie czasem w dowolnej metodzie. Zdefiniowałem w Outlooku sporą ilość kategorii i przy ich pomocy definiowałem rodzaj zadań i ich kolejność wykonywania.
Dosyć długo używałem Outlooka do zarządzania czasem. Jednym z problemów był dla mnie fakt, że po pewnym czasie w moim systemie zarządzania było zbyt dużo zadań, niekiedy nawet przeszło 300. Wtedy to traciłem zupełnie orientację i ostatecznie przestawałem używać ten system. To oczywiście nie wina Outlooka tylko mojej potrzeby zarządzania praktycznie wszystkimi zadaniami (nie tylko moimi ale też tymi delegowanymi) i ideami. Ten reżim centralnego zarządzania wszystkimi zadaniami jest też głównym wymogiem chyba wszystkich systemów zarządzania czasem, a GDT traktuje tę kwestię jako absolutnie nadrzędną. Zadania i idee zbierały się w moim systemie niestety dużo szybciej niż byłem w stanie je zrealizować. Przede wszystkim te zadania przekazane innym trwały w systemie i nijak nie mogłem doczekać się ich realizacji.
Natłok zadań, które nie znikają, to nie tylko cecha mojego systemu zarządzania. Ten sam fenomen obserwowałem w dużej ilości projektów czy innych grup roboczych. Zawsze zaczynaliśmy na początku gorliwie notować wszystkie zadania. Przy następnym spotkaniu omawialiśmy zadania z poprzedniego spotkania, które w swej większości nie były zrealizowane. Do tej listy dochodziły zadania z aktualnego spotkania. I tak lista ta rosła bardzo szybko, a spotkania projektowe prawie w całości poświęcone były omówieniu tych nie wykonanych zadań. Wydaje mi sie, że jedynym rozwiązaniem jest po prostu skoncentorwanie się na zadaniach naprawdę ważnych i ignorowanie drobnych. Nie jest to jednak łatwe, bo mamy pewną skłonność do perfektionizmu, a jak już zadanie trafi do systemu zarządzania, to niełatwo jest je usunąć.
Problem z Outlookiem rozpoczął się, gdy pojawiły się smartphony i tablety. Ja chciałem mieć listę moich zadań zawsze ze mną, robić notatki, które automatycznie trafiają do mojego systemu zarządzania. Wtedy to przestałem nosić ze sobą notebook i Outlook na moim notebooku, w moim miejscu pracy, które odwiedzałem sporadycznie, przestał być rozwiązaniem optymalnym.
W tamtym czasie to przestawiłem się na "Remember The Milk". To bardzo elastyczny system zarządzania zadań, przede wszystkim dzięki możliwości definiowania dowolnej ilości tagów. Do każdego zadania można przyłączyć wiele tagów, co pozwala przyporządkować każde zadanie na bazie różnych kryteriów. "Remember The Milk" jest dostępny na wszystkich istotnych platformach jak Web, Android czy IOS. Dzięki temu można zerknąć na aktualne zadania na smartphonie, a dokładniejszą analizę przeprowadzić na tablecie czy na notebooku. Jak kto chce.
Po wielu latach stosowania i nie stosowania (tu mam na myśli przede wszystkim powód dla którego przestawałem te systemy używać) różnych systemów zarządzania myślę, że najważniejsze są trzy aspekty. Po pierwsze absolutna dysciplina nieustannego używania takiego systemu. Aby to osiągnąć trzeba codziennie sprawdzać jeszcze niewykonane zadania i ustalać nieustannie ich priorytety. To dyscyplina i konsenkwencja używania takiego systemu jest absolutnie kluczowa. Dysciplina jest dużo ale to dużo ważniejsza niż jakość systemu zarządzania czasem. Po drugie trzeba mieć odwagę wyrzucania starych zadań, które zbyt długo zalegają w tym systemie. Również eliminowanie starych, już nieaktualnych idei pomaga nam koncentrować się na tym co jest naprawdę ważne. Nie próbujmy być archiwariuszami naszych myśli. To nie jest cel takich systemów. Po trzecie może jednak nie absolutnie wszystko co jest do zrobienia musi trafić do tego systemu. Taka selekcja tego co jest naprawdę ważne jest moim zdaniem istotna, chociaż jest niezgodna z zaleceniami GTD.
Pewnym dodatkowym problemen, który mnie krępuje w swobodnym stosowaniu takich serwisów jak "Remember The Milk" czy Evernote i uzyskania optymalnej produktywności, jest uwzględnienie firmowych reguł. Konkretnie chodzi tu o zakaz magazynowania firmowych danych poza firmą. To duże ograniczenie, bo praktycznie wszystkie dobre aplikacje magazynują nasze dane w chmurce (Cloud), czyli poza firmą. I tu jest dylemat. Firmowe środki są przestarzałe i prymitywne i zupełnie niewystarczające na dzisiejsze potrzeby. W chmurce jest sporo dobrych servisów, ale ze względu na firmowe reguły nie wolno ich używać. Co robić w tej sytuacji?
Jak sobie z tym problemen radzę i jakie rozwiązanie znalazłem dla notatek opowiem w następnym notce.
sobota, lipca 20, 2013
Przypominajka
http://www.degconsulting.net/2013/07/evernote-gmail-followupthen.html
niedziela, lipca 14, 2013
Współczesny Ikarus
To naprawdę genialne, jak można dzięki inwencji i współczesnej technologii osiągnąć nieosiągalne.
Człowiekiem, który - jak pisała anglosaska prasa - pokonał grawitację i zapisał się w historii lotnictwa, jest 31-letni Todd Reichert. To on wzniósł "Atlasa" w powietrze dzięki mechanizmowi wyglądającemu jak zwykły rower<http://polskanarowery.sport.pl/msrowery/0,0.html>.
- Pokazaliśmy, jak daleko można przesunąć ograniczenia fizyczne i czego można dokonać za pomocą lekkich materiałów konstrukcyjnych - powiedział mediom Reichert.
Cały tekst:
poniedziałek, czerwca 10, 2013
Firma Better Place zbankrutowała
Electric Car Company Better Place Bankrupt, Burns Nearly $1 Billion
http://singularityhub.com/2013/06/09/electric-car-company-better-place-bankrupt-burns-nearly-1-billion/<http://flip.it/vInsg>
Shared from Singularity Hub » Feed<http://flip.it/N5jHd> on Flipboard. Download Flipboard for free here<http://flpbd.it/now>.
sobota, maja 25, 2013
Nowi twórcy życia
From Evernote: |
Nowi twórcy życia |
poniedziałek, maja 20, 2013
Strategiczne wyzwania ludzkości
From Evernote: |
Strategiczne wyzwania ludzkości |
- Jak naprawić człowieka? To znaczy jak chronić go przed chorobami i leczyć w perspektywie coraz dłuższego życia.
- Jak przerabiać wykładniczo wzrastającą ilość informacji?
- Jak zapewnić nam wystarczającą ilość energii? Konsumpcja energii rośnie nieustannie, a jej aktualne źródła wyczerpują się szybko.
sobota, maja 11, 2013
Nowe królestwo programistów
From Evernote: |
Nowe królestwo programistów |
sobota, kwietnia 13, 2013
Duchowe rozdarcie Europy
From Evernote: |
Duchowe rozdarcie Europy |
niedziela, kwietnia 07, 2013
A.C. Grayling o moralności
From Evernote: |
A.C. Grayling o moralności |
wtorek, marca 19, 2013
W drodze do singularity
From Evernote: |
W drodze do singularity |
poniedziałek, marca 11, 2013
Bobrowe drwale

Na brzegu ślady ich działalności są dobrze widoczne. Bobry to są doskonale drwale i w kilka dni ścinają takie spore drzewa jak na tym zdjęciu.
Niektórzy twierdzą chyba dlatego, że bobry to szkodniki, bo tak niszczą drzewostan. Że trzeba je tępić, bo wytną wnet wszystkie drzewa nad rzeczką. Rzeczywiście szkody w drzewostanie wyrządzone przez bobry są znaczne. Nic to jednak w porównaniu z prawdziwym szkodnikiem, jakim jest człowiek. Drwale wpadli w zimie nad naszą rzeczkę i wycieli w kilka dni tyle drzew, że dla bobrów to by chyba na sto lat starczyło. Okolica łysa taka teraz jest. To ja już wolę tych bobrowych drwali.
piątek, marca 08, 2013
Ewolucja a religia
From Evernote: |
Ewolucja a religia |
sobota, marca 02, 2013
Milo Dor o nacjonaliźmie
Dor często piętnował nacjonalizm. W 90 latach Dor mówił, że Serbowie mają obłęd na punkcie nationalizmu, są przez to niedostępni na racjonalne argumenty i gotowi przekroczyć wszelkie ciwilizowane normy. co w końcu w Bośni zrobili.
Na zarzut swoich patriotycznych rodaków, że nie powinien tak mówić, bo w jego żyłach płynie serbska krew Dor odpowiadał - "w moich żyłach płynie krew grupy A Rh-".
wtorek, lutego 26, 2013
Komisyjny egzamin
From Evernote: |
Komisyjny egzamin |
piątek, lutego 15, 2013
Co będzie po nas?
From Evernote: |
Co będzie po nas? |
czwartek, stycznia 03, 2013
10 lat biegania
Krótko potem zacząłem biegać półmaratony i bieganie stało się moją główną pasją. Biegałem rano i wieczorem, biegałem prawie codziennie od 6 do 16 kilometrów. Tydzień w tydzień biegałem 30 do 40 kilometrów, a niekiedy nawet dochodziłem do 70! W tamtych latach przebiegałem rocznie prawie 2 tysiące kilometrów. Biegalem wokół mojej wsi, we Wiedniu i okolicy, a na każdy wyjazd zabierałem ze sobą buty do biegania. Jeździłem biegać w góry, biegalem nad morzem, biegałem w miastach które odwiedzałem, biegałem praktycznie wszędzie. Biegałem w lecie w największe upały i w zimie przy solidnym mrozie i w śniegu. Brałem udział w kilku imprezach biegowych rocznie. Prowadziłem dokładne statystyki i notowałem każdy bieg i jego parametry.
Przez kilka lat byłem chyba mocno uzależniony od biegania. Dzień bez biegania był dla mnie dniem straconym.