Czytam właśnie książkę "logika życia" ("the logic of life") Tima Harforda. Harford, dziennikarz z "The Financial Times", znany jest z serii artykułów "The Undercover Economist". Zarówno w tych artykułach jak i w wyżej wspomnianej książce Harford pokazuje, że nawet najbardziej irracjonalne decyzje i zachowania są rezultatem racjonalnej analizy sytuacji i wyboru optymalnej alternatywy. Przy tym ta racjonalność wyboru często nie jest aktem świadomym. Podejmujemy niejako intuicyjnie racjonalny wybór nawet w sytuacjach emocjonalnych jak miłość, przyjaźń czy seks. Harford rozumie system ekonomiczny jako rezultat ludzkich zachowań. Te z kolei wynikają z racjonalnego rozważenia zysków i strat, a bazą dla tych decyzji jest obowiązujący w danym systemie czy w danej sytuacji system nagród (co mogę uzyskać czy wygrać) i kar (jaką cenę muszę "zapłacić" za zachowanie niezgodne z normami czy podjęte ryzyko). Harford właśnie uważa, że ludzie - i nie tylko bo i zwierzęta zachowują się racjonalnie - podejmują racjonalne decyzje, które wynikają z możliwych nagród i kar w danej sytuacji. Analizujemy, nie zawsze świadomie, ryzyko i możliwe zyski zanim zrobimy dany wybór.
Harford pisze w prosty i przekonywujący sposób. Jego przykłady i opisy różnych eksperymentów są niezmiernie plastyczne i barwne. Już po jakiś 50 stronach Harford praktycznie całkiem przekonał mnie do swojej teorii. I tak pozostałoby pewnie gdyby nie wczorajszy wieczór. Otóż wczoraj przypadkowo obejrzałem wykład Dan Ariely na Portalu TED i popadłem w bezgraniczne zdumienie.
Oto Ariely w równie przekonywujący - a może nawet jeszcze bardziej przekonywujący - sposób udowadnia, że chociaż pozornie ludzie zachowują się racjonalnie, to jednak większość naszych decyzji nie jest racjonalna. Ariely, człowiek bard
zo wszechstronnie wykształcony i uznany za jednego z wybitnych ekonomistów behawioralnych, zebrał swoje idee w książce "Przewidywalnie irracjonalne. Ukryte siły, które kształtują nasze decyzje" ("Predicably Irrational. Hiden forces which shapes our decisions."). Jego zdaniem ludzie podejmując decyzję ulegają często pewnym złudzeniom i mylą się w racjonalnej ocenie sytuacji. To trochę tak jak z tymi złudzeniami optycznymi. W zależności od otoczenia pewne obiekty wydają się być większymi, w innym kolorze itd. niż są w rzeczywistości. Ciekawe, że nawet po dokonaniu dokładnych pomiarów i rozpoznaniu obiektywnej sytuacji ulegamy nadal temu optycznemu złudzeniu. Tutaj wyraźnie zawodzi nasza zdolność do uczenia się. Podobnie jest z podejmowaniem decyzji. Pewne wybory mogą mam się wydawać bardziej atrakcyjne niż są w rzeczywistości. Często dzieje się tak, gdy pewne alternatywy zostaną niejako przesłonięte lub uwypuklone przez inne. Jak to więc jest naprawdę? Czy postępujemy racjonalnie? Czy może jednak nie i łatwo ulegamy złudzeniom? I komu tu wierzyć?


![Reblog this post [with Zemanta]](http://img.zemanta.com/reblog_e.png?x-id=01a623a7-6225-4720-9b6f-388fb128ff36)
