wtorek, grudnia 11, 2007

Piefke - czyli czemu Austriacy nie lubią Niemców

Piefke, tak nieco pogardliwie nazywają Austriacy Niemców - przede wszystkim tych z północy. Samo słowo "Piefke" - podobno pochodzi od naszego polskiego "piwko" - wcale nie jest obraźliwe. To nazwisko pruskiego kapelmistrza, który po wygranej "niemieckiej wojnie" w 1866 dyrygował marszem zwycięstwa Prusów nad Austriakami na polach Marchfeld (tu właśnie mieszkam) w pobliżu Wiednia. Ponoć Austriacy szeptali wtedy po kątach "Piefke nadchodzą!" na widok 50.000 maszerujących Prusaków. I tak oto Kapelmistrz Piefke stał się synonimem tępego i posłusznego ponad granice rozsądku, ale niestety zwycięskiego prusaka.

Z biegiem czasu określenie to zaczęto używać dla bardzo pogardzanych we Wiedniu, a i w praktycznie całej Austrii, niemieckich zachowań. Niemcy, wedle Austriaków są aroganccy, wywyższają się bezpodstawnie i traktują innych (tu przede wszystkim Austriaków) jako coś gorszego. Zdaje się, że właśnie w tamtym okresie, kiedy Prusy zaczynały dominować nad niemiecko-języcznymi krajami, w tym również cesarstwem austriackim - był to dla tej monarchii i jej wiernych poddanych straszny cios i upokorzenie. Bardzo typowa reakcja w takiej sytuacji - jeżeli wroga nie mogę pokonać, to przynajmniej trzeba go ośmieszyć. To poprawia nastrój i dowartościowuje. I tu nic nie zmieniło się do dnia dzisiejszego.

Stosunek Austriaków do Niemców to taka mieszanina podziwu i nienawiści. Austriacy podziwiają bez wątpienia Niemców za wiele ich osiągnięć. Próbują ich naśladować, starają się za wszelką cenę ich przewyższyć. Niemcy jednak lekceważą Austriaków i nie biorą ich poważnie. I za to przede wszystkim są nienawidzeni, no i stad to pogardliwe określenie "Piefke".

Najlepszy tego przykład to aktualna dyskusja na temat Euro 2008. Najwyższym celem Austriaków jest wygrać z Niemcami. Raz im się to udało - przed 30 laty w Cordobie. Do dzisiaj wszyscy o tym pamiętają i czekają na nową "Cordobę". Niemiecka prasa natomiast pełna jest bardzo szyderczych komentarzy. Piszą oni, że Austria wcale nie powinna grać w mistrzostwach bo jest za słaba, że austriackie stadiony są za małe, i tak dalej. To działa tutaj jak płachta na byka. Cóż więc dziwnego, że za plecami niemieckich turystów - bo w twarz raczej nie można, za dużo pieniędzy zostawiają oni tutaj - ciągle słyszy się to pogardliwe "hm Piefke".

(Post na zamówienie Radka)

10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

A to ciekawe, nie znam Austrii ani zadnego austriaka ot tak blisko aby wiedziec, ze nie lubia sie z Niemcami?
Przyznaje, ze w swojej naiwnosci sadzilam, ze te nacje oprocz jezyka, zamilowania do porzadku i piwa laczy jakas nic sympatii?
A jak Ciebie postrzegaja jako Polaka, a jak Polakow w ogole?

wildrose pisze...

sorry, zapomnialam sie nawet podpisac - ot widzisz, pisales, ze mam pisac jako anonim i masz, poszlo...

Marcin Maj pisze...

W dziedzinie opery Austriacy wygrali. Jakby nie patrzeć - Mozart był Austriakiem :-)

No i walc...

Froasia pisze...

Przecież wiadomo, że i z Niemcami i z Austriakami wygramy my ;) A właściwie sam Leo, no może z malutką pomocą Ebiego. :))

Krzysztof pisze...

@Wildrose
Mnie jako osobę tolerują dosyć pozytywnie. Nawet jak spotykam się z Austriakami na konferencjach w Niemczech to wyraźnie mamy coś wspólnego.

Polacy jako nacja nie mają tu zbyt dobrej opinii. Austriacy w ogóle nie przepadają za obcymi, ale w tym chyba nie różnią się od innych narodów.

Piwo jest tu popularne, ale raczej na drugim miejscu po winie. Fakt nie tak bardzo znany, ale w Austrii produkuje się mnóstwo wina.

@Marcin
No i wspaniała rodzina Straussów. Anegdotycznie mówi się tu, że udało im się wmówić światu, że Beethoven był Austriakiem, a Hitler Niemcem.

@Froasia
No pewnie, że wygramy.

wildrose pisze...

Bardzo sie ciesze, ze masz pozytywne odczucia. Ale z pewnoscia cenia Ciebie za to co robisz i kim jestes, a nie za Bogu ducha winne pochodzenie :)

radek pisze...

Dzięki za:
-pamięć o tym zamówieniu
-przypomnienie w MBL
-no i oczywiście za sam post. Bardzo ciekawy.

Dlaczego ja o coś takiego pytałem? Nam sie w Polsce wydaje, że wszyscy na "zachodzie" są bogaci i nie mają żadnych poważnych problemów z tożsamością, czegoś z czym się źle czują. Tymczasem każdy naród ma jakieś kompleksy, o których inni mogą nie wiedzieć, a jest to ciekawa informacja.

Będąc na Litwie np. dowiedziałem się, że wszystko co "najlepsze" nazywa się tam Żalgiris, czyli Grunwald. Dla Polaków jest to bardzo ważna bitwa i data, ale po niej było wiele innych. Dla Litwinów jest to niemal jedyne takie wielkie i znaczące zwycięstwo.

Krzysztof pisze...

@Radek, milo, ze zajrzales.

Tak, nam sie wydaje, ze wszyscy bogaci, ludzie i narody, zyje szczesliwie i bez problemow. ALe tak nie jest.

radek pisze...

Nie widzę tu możliwości wysłania trackbaku więc ręcznie daję sygnał, że doniosłem się do tego postu :)
Kompleksy narodów

Krzysztof pisze...

@Radek, na bloggerze nie ma trackback. Jest tylko coś takiego jak backlink, ale u mnie chyba nie za bardzo działa. Muszę sprawdzić dlaczego.