poniedziałek, stycznia 06, 2014

Wolny wybór

To było chyba w piątej albo szóstej klasie szkoły podstawowej - a wtedy szkoła podstawowa zaczynała się przeważnie w wieku siedmiu lat i trwała osiem lat. Na lekcji polskiego albo może historii dano nam ankietę do wypełnienia. Była to jak na tamte czasy, lata sześćdziesiąte,  dziwna ankieta pełna pytań o nasze zadowolenie i nasze plany życiowe. Jedno z tych pytań brzmiało - "w jakim kraju chciałbyś mieszkać jak będziesz dorosły". Nie wiem jak dziewczynki odpowiedziały na to pytanie, ale prawie wszyscy chłopcy napisali, że chcieliby żyć w USA. Kilku wybrało Kanadę, a jeden zaczytany w książkach podróżniczych o Afryce, wybrał chyba południową Afrykę. 

Z dwudziestu kilku chłopców żaden, ale to naprawdę żaden nie napisał, że chce mieszkać w Polsce! Wtedy wszyscy czytali i oglądali westerny i również bardziej współczesne filmy amerykańskie i USA to był świat naszych marzeń. Jednocześnie był to przecież największy wróg komunistycznej Polski i każdy kto z tym krajem sympatyzował był traktowany jak wróg.

Jak w domu opowiedziałem mamie o tej ankiecie i mojej odpowiedzi na to pytanie to strasznie zbladła i zauważylem strach w jej oczach. Po chwili myślalem że rozszarpie mnie na kawałki z tego strachu i bezsilnej złości na moją głupotę. Rodzice chyba wszystkich dzieci zareagowali tak samo. Blady strach padł na osiedle. Rodzice już widzieli oczyma wyobraźni, jak władza ich będzie szykanować i wyciągać konsekwencje za moralnie naganne i światopoglądowo falszywe wychowanie dzieci. W tej sytuacji bez wyjścia rodzice poszli do szkoły interweniować. 

Bo przecież tych naszych odpowiedzi nie można brać serio, bo nie byliśmy przygotowani i myśleliśmy, że to jakaś zabawa - tłumaczyli nauczycielom. Szkoła, to znaczy poszczególni nauczyciele, chyba też była przerażona wynikami tej ankiety. No bo jak widać i szkoła niewiele zrobiła aby wychować nas w duchu tego jedynego, właściwego światopoglądu.

Zadecydowano więc aby powtórzyć tę ankietę. Zniszczono nasze pierwsze odpowiedzi i zaproszono nas raz jeszcze do wypełnienia tej ankiety. Dokładnie przygotowani przez rodziców i już nieco świadomi jakie konsekwencje mogą mieć niewłaściwe odpowiedzi wypełniliśmy ankietę politycznie absolutnie poprawnie. Teraz już wszyscy nie marzyli o niczym bardziej jak o tym aby nadal żyć w Polsce. No chyba jeden kolega napisał, że chciałby żyć w Związku Radzieckim, ale jego ojciec chciał robić karierę w partii, więc to nic dziwnego. A Związek Radziecki to była odpowiedź akceptowalna dla wladz, a może nawet oczekiwana - Polska jako kolejna republika kraju rad i to na życzenie światłej młodzieży. ;)

Tak oto mądrzy rodzice i nauczyciele zażegnali tej katastrofie, my natomiast nauczyliśmy się, że to co się myśli, a to co trzeba i można mówić to dwie bardzo różne rzeczy. A i władza otrzymała wynik jakże korzystny, potwierdzający, że młodzież jest sytuacją w Polsce zachwycona. 

Takich przykładów zawężania wolnego wyboru z przyczyn ideologiczno-politycznych z czasów PRL można oczywiście przytaczać wiele. Uniemożliwianie wolnego wyboru, albo przynajmniej utrudnianie, można również spotkać dzisiaj i to nie tylko w zakresie ideologii czy polityki, ale także w kulturze, ekonomii czy religii. 

Taki drobny, aktualny przykład z zakresu kultury. Podobno w Polsce wprowadzono przepis nakazujący radiostacją nadawanie co najmniej 60% polskiej muzyki. Hallo, proszę Państwa to nie tędy droga! Nie poprzez nakazy czy zakazy przekonamy ludzi do słuchania polskiej muzyki. Ja polską muzykę, szczególnie tę trochę starszą, bardzo lubię, ale nie rozumiem dlaczego jakiś urzędnik ma decydować ile czego ja słucham. Jak polska muzyka będzie dla słuchaczy atrakcyjna, to ludzie będą wybierać radia, które ją nadają. A jak nie, to żadne nakazy nie pomogą.

Religia jest innym przykładem. Przecież tylko poprzez bezwględną indokrynację dzieci i młodzieży, czyli maksymalne zawężanie wolnego wyboru, w Polsce 90% ludzi jest katolikami, a na przykład w Iranie 95% schiitami. Rodzice tutaj też decydują za dzieci o przynależności religijnej, w momencie, kiedy one są jeszcze absolutnie nieświadome swego losu. 

Nie tak powinno być. Młodych ludzi należy wychowywać tak, aby byli otwarci na świat i jego różne prawdy i potrafili wybrać to co uważają dla nich za słuszne. I tylko oni sami mogą decydować, po osiągnięciu pełnoletności, czy chcą być członkiem tej czy innej, czy żadnej religii.

Zastanówmy się chwilkę jak kolosalnie musiałby się zmienić stosunek organizacji religijnych po wprowadzeniu wolnego wyboru. To tak jak zmiany po zniesieniu pańszczyzmy. Pańszczyźniany chłop nie miał wyboru, a jego Pan też nie musiał o niego zabiegać. Wolny wybór po uzyskaniu dojrzałości oznaczalby, że organizacje kościelne musiałyby zachęcać tego młodego czlowieka do wstąpienia. Musiałyby być dla niego atrakcyjne, bo w innym przypadku młody człowiek mógłby zdecydować się na przystąpienie do jakiegoś innego kościoła, albo nawet do żadnego. Mielibyśmy prawdziwy pluralizm religijny, różnorodność idei i wyborów. 











Sent from Evernote

4 komentarze:

Anna Kowalska pisze...

Ja tam pewna nie jestem czy społeczeństwu takiemu jak nasze polskie, mozna dac wolny wybor w kazdej dziedzinie zycia, tu mam watpliwosci, ale z religia zgadzam sie. Panstwo nie powinno w zaden sposob sugerowac czy tez ograniczac wolnosci obywateli, jednak ta "wladza" to "Panstwo" jest tak uwiklane w rozne sprawy, ze chyba wyboru nie ma. To swoisty szantaz. Bojac sie o siebie, zgada sie na wszystko. Koszem obywteli. Tak jest w Polsce tez ze sluzba zdrowia, nikt lekarzom nie pokazuje gdzie i jakie ich miejsce, przeciez "wladza" tez choruje i potrzebuje pomocy! No ale to inny temat!

Krzysztof pisze...

@Aniu, ja myślę, że państwowe ograniczenia też można zmienić, jeżeli społeczeństwo sobiego tego rzeczywiście życzy. Tutaj jednak chcialem bardziej uwypuklić pewne ograniczenia, które są przakazywane nam przez rodzinno-społeczne zwyczje i zasady.

Anna Kowalska pisze...

Aha, no to nie zrozumiałam Twojego przekazu. W takim razie to o cym piszesz to strasznie trudne do robienia, tradycja i wielowiekowymi zwyczajami trudno konkurować. Poza tym nie da sie wychować dziecka bez przekazania mu własnych wartosci.A do tego dochodzi szkoła i presja na uczestnictwo w obowiązkowych lekcjach religii, niestety, bo nie ma alternatywy...

Krzysztof pisze...

@Aniu, tradycja silna jest ale pomyśl jak wiele się w trakcie naszego życia zmieniło. Zmiany są coraz szybsze, bo informacja dociera błyskawicznie pod strzechy. I coraz więcej ludzi ma odwagę mówić i robić co uważa za słuszne.

Oczywiście, że nie sposób wychować dziecka nie przekazując mu żadnych wsrtości. Można jednak przekazać mu pewną otwartość na świat i inne idee.