wtorek, listopada 11, 2008

Kevin Kelly o przyszłości Internetu

Albo raczej o przyszłości Webu jak mówią Amerykanie.


Cofnijmy się te kilkanaście lat (a dokładnie nieco ponad 6525 dni) wstecz w erę przed internetową i zastanówmy się jak bardzo wiele zmieniło się od tego czasu. Jak wiele nowych rozwiązań, serwisów i modeli businessowych w między czasie powstało. Jak szybko web stał się olbrzymim rezerwuarem informacji i wiedzy, bez którego trudno sobie dzisiaj wyobrazić nasze życie. Któż jeszcze tych kilkanaście lat przedtem uwierzyłby, że takie zmiany są możliwe. A jednak to co wydawało się niemożliwe stało się w tak krótkim czasie realne.


Do tego tempa zmian musimy przyzwyczaić się, bo to dopiero początek. Web za lat pięć czy dziesięć będzie nadal zmieniał się i generował całkiem nowe dotychczas nam nie znane struktury.


Taką wizję przyszłości webu roztacza przed nami Kevin Kelly, założyciel internetowego czasopisma Wired, autor książki "out of control" ekspert cyfrowej kultury. W swej mowie na konferencji Web 2.0 Summit 2008 zanalizował on krótko dotychczasową historię internetu, jego pierwsze 6525 dni i podjął próbę zerknięcia w przeszłość.


Dotychczasowy web to przede wszystkim w pierwszej fazie połączenie olbrzymiej ilości komputerów, a następnie linkowanie webowych stron.


Następna faza, która właśnie się już zaczęła, to bezpośrednie linkowanie danych. Zamiast linkować strony z ich tekstualną informacją, można przecież bezpośrednio połączyć dane zawarte w tych stronach i zmagazynować je w olbrzymiej rozproszonej bazie danych. W ten sposób Web uzyska pewną strukturę, a dane znaczenie zrozumiałe nie tylko dla ludzi, ale również programów.


Dane te będą generowane nie tylko przez ludzi, ale coraz częściej prze różnorakie sensory podłączone do internetu. Również coraz więcej przedmiotów codziennego użytku będzie połączonych do internetu. Web stanie się potężną bazą danych o rzeczach.


Web będzie nadal wciskał się we wszystkie możliwe sfery życia i ogarniał sobą wszystko. Oczywiście, że będziemy "zawsze online", bo któż będzie chciał (i mógł sobie na to pozwolić) zrezygnować z tych wszystkich jakże potrzebnych w życiu codziennym informacji i serwisów. Web przekształci się w taką wszystko ogarniającą olbrzymią maszynę zwaną chmurką (cloud) zawierającą komputery, sensory, webowe strony, dane, serwisy i co tam jeszcze.


Trzy główne kierunki rozwoju będą charakteryzowały web w niedalekiej przyszłości:


  • chmurkowe serwisy (cloud computing) - software, aplikacje, serwisy, informacje i wiedza z chmurki, a nie z lokalnych serwerów czy komputerów

  • wszechogarniająca baza danych (olbrzymia baza danych o wszystkich rzeczach na świecie)

  • wspólne korzystanie (sharing) z danych


To jest prognoza na maksymalnie kilka następnych lat, bo internet generuje ciągle nowe wartości, a tych nie są w stanie przewidzieć nawet najtęższe umysły. Jak mówi Kelly - "musimy uwierzyć w niemożliwe. Bo to co jest dzisiaj niemożliwe jutro będzie powszechnie dostępne".





Linki:

- Strona osobista Kevina Kelly

- Wiki o Kelly (niestety brak polskiej informacji)

- Kevin Kelly na Web 2.0 Summit 2008

- Książka "Out of Control" (dostępna online niestety tylko po angielsku)


6 komentarzy:

froasia pisze...

Już teraz mnie oburza, kiedy nie mogę kogoś znaleźć na LinkedIn czy GoldenLine, kiedy nie mogę się dowiedzieć o nim niczego z jego bloga, kiedy nie wiem jakiej muzyki słucha i jakie robi zdjęcia (gdzie jeździ na wakacje). To irytujące. Tacy ludzie są offline. I mnie oburza już dzisiaj, że istnieją. Strach pomyśleć co będzie za kilka lat. Każdy będzie wiedział o każdym wszystko. Jedno kliknięcie spowoduje automatyczne przetwarzanie informacji przez wiele serwisów. To się musi źle skończyć. :)

Krzysztof pisze...

To niekoniecznie musi pojsc w tym kierunku. Jezeli wejdziemy do chmurki to raczej z wygody.

Chociaz koniecznosc tez moze byc przyczyna. Juz dzisiaj jak zopomne komorki, to mam poczucie jakby mi czegos bardzo osobistego brakowalo

wildrose pisze...

Internet zastapi nam wiele dziedzin, pozwoli bez ruszania sie z domu zalatwic wszystkie sprawy, a my, ludzie... bedziemy coraz bardziej samotni.

lavinka pisze...

Na pewno pokochałam sieć muzyczną, zwłaszcza lastfm. Za darmo słucham muzyki jaką lubię. Może nie dokłądnie tych utworów co chcę i w takiejkolejności jak chcę, ale to takie "moje radio". Podobnie jest z informacjami,które czerpię głównie z blogów, dopiero nr 2 z portali.
Duo lepiej też poznaje się człowieka dzięki jego blogom czy tak jak mówi Froasia, dzięki Goldenline. Naaawet Nasza-klasa jest pomocna. W końcu dzięki niej odświeżyłam kontakt z niewidzianą 25 lat kuzynką. Uwielbiałyśmy się będąc dziećmi, ale nasze rodziny się skłóciły i nie wolno nam było się ze sobą kontaktować. A tak, dzięki netowi...

ania-usa pisze...

Witam, po dlugiej...:)
Kocham net i nie wyobrazam sobie zycia bez netu, aczkolwiek nie jestem pewna czy taka ogolnie dostepna informacja o wszystkim i wszystkich przedewszystkim mi sie podoba.


PS. Krzysztofie, musialam zamknac blog. Do bloxowiczow porozsylalam kluczyki, ale wiesz moze jak spowodowac dostep do bloga, osobom spoza bloxa?

Krzysztof pisze...

@Wildrose, a może dzięki internetowi znajdziemy innych przyjaciół? Inne pytanie, to czy internet jest przyczyną tej samotności czy li tylko skutkiem innych procesów. No bo ludzie siedzący przed telewizorem są chyba nie mniej samotni?

\Lavinka, Tak, nasza-klasa jest w tej roli zbliżania ludzi, którzy zgubili się przed laty wielu, naprawdę świetna.

\Ania, Miło, że jesteś znowu. Niestety wiem bardzo malutko o bloxie. Pewnie jedynie wyjście, to że każdy założy sobie tam konto. ;(