piątek, sierpnia 10, 2007

Czy życie bez komórki jest jeszcze możliwie?

Rozważając me ostatnie problemy z zepsutą komórką zacząłem zastanawiać się jak ludzie żyli dawniej bez tego urządzenia. Albo jeszcze dawniej nawet bez telefonu? Ja aktualnie sam sobie tego nie potrafię wyobrazić. I to nie tylko w życiu zawodowym ale również prywatnym.


Te czasy nie są nie aż tak odległe. Sam dobrze pamiętam, jak po przyjeździe do Austrii kilka ładnych lat żyłem bez telefonu. Tak, tak zupełniutko bez. Miałem wtedy sporo znajomych, a i spotykaliśmy się dosyć często. Umawianie się funkcjonowało wtedy również bez telefonu. Sam już nie mogę sobie przypomnieć jak to organizowaliśmy, ale szczególnych problemów z tym nie było. Chyba często łaziłem do budki telefonicznej o dzwoniłem do tych co telefon mieli. Oni byli niejako taką skrzynką kontaktową. A w ostateczności można zawsze było znajomych po prostu tak bez zapowiedzi odwiedzić. Albo wiedziałem dobrze gdzie oni zwykli chadzać wieczorami i tam ich dopadałem.


A teraz każdy lata z komórką, a niektórzy z kilkoma, w garści i na nic nie ma czasu. Jest wprawdzie zawsze osiągalny, ale po za tym nic więcej. Takie to już czasy nastały.

10 komentarzy:

wojtar pisze...

...No cóż, kiedyś były gołębie pocztowe ... Nawiązując, miałem ostatnio takie dziwne zdarzenie telekomunikacyjne: byłem w innym pomieszczeniu w biurze, zadzwonił telefon (stacjonarny), odebrałem ... i okazało się że facet dzwoni do mnie, ale myślał, że jestem w swoim pokoju - numery pomylił ale przypadkowo mnie złapał...(komórki nie potrzebne... jak widać)

Lucyna pisze...

Udało mi się pozbyć komórki na 3 lata . Przeżyłam . teraz znowu jestem na "smyczy " :)


( kobietapoprostu.wordpress.com )

Didixi pisze...

Pewnie jest, znam kilka takich osób. Ale po co? To takie wygodne. A przecież jeśli chce się mieć spokój, to wystarczy pstryyyyk - i cisza. Nie ma mnie, "abonent poza zasięgiem".

jazzowa pisze...

no cóż.. chyba nie ma co pomstować na wdrożenia techniczne wielce ułatwiające kontakty...
I nie sądzę by akurat telefon miał wpływ na pewien stopień oziębienia w stosunkach międzyludzkich...
A może nie tyle oziębienia co stagnacji.. hmm.. chyba na to samo wychodzi...
Jakby nie było "komórki" niezwykle ułatwiają funkcjonowanie...


hmm... acz szkoda, że w tym zagonieniu gdzieś nam umyka drugi człowiek...

jazzowa pisze...

jeżu kolczasty z tymi litereczkami podlegającymi weryfikacji w czasie komentowania... horrora...

marga pisze...

no wlasnie, jak mozna bylo kiedys zyc bez komorki, nawet jak bym osobistej nie miala, to i tak by mi pracowa wcisneli :)))

Krzysztof pisze...

Komórka jako taka to rzecz wspaniała i na pewno nie jest odpowiedzialna za pewne oziębienie w ludzkich stosunkach.

jednak jest jakiś paradoks w tym, że zwiększenie osiągalności niejako zabiera nam czas dla drugiego człowieka. B nienawidzi komórki w moich rękach. Niby taki niewinny parominutowy telefonik z pracy w trakcie urlopu, a ja już jestem przez dłuższy czas myślami gdzie indziej. I cłay wpsaniały nastrój prysł.

Jednym słowem nowe technologie mają również i swe szare strony i jedynie od naszego rozsądku zależy, czy używamy ich z pożytkiem, czy też stajemy się ich niewolnikami.

@jazzowa, jakie litereczki? Przy okazji dzięki za wspomnienie o Breakoutach. To naprawdę był wyjątkowy zespół. Z dużą przyjemnością posłuchałem znowu Miry!

ania-usa pisze...

Ja komorki nie posiadam :), no ale ja siedzaca w dimu mama jestem ,wiec kazdy wie gdzie mnie mozna zastac:)))

PS. A te kody literowe i mnie d szalu doprowadzaja (litereczki):)

jazzowa pisze...

Widzisz.. Ania wie o czym piszę...
Mianowicie o lietereczkach, które trzeba wpisać by wiedzieli, że spamem jakimś nie jestem... ;o)

Z większością rzeczy w naszym życiu jest tak, że opieramy się o rozsądek.. a właściwie powinniśmy...

U mnie Miśka (córka) niekoniecznie lubi kiedy gdzieś wyjeżdżamy i ja zaczynam rozmawiać przez telefon załatwiając sprawy zawodowe.. coś tam ponaglać.. przyspieszać.. itd...
Acz nie powiem.. z biegiem lat uczę się trudnej sztuki urlopowania...
Jak to do wszystkiego trzeba dojrzeć..

A Breakout... no cóż... dla mnie to zespół nr 1 na polskiej scenie muzycznej... uwielbiam ich za klimat, muzykę, teksty... za całokształt...

Krzysztof pisze...

teraz kapuję. Zerknę na konfigurację, może można to jakoś wyłączyć?

@Ania, nawet młodej mamie może komórka bardzo przydać się, na przykład na spacerkach.

W Europie uważa się, że Amerykanie są daleko w tyle jak chodzi o komórki itp. Może Ty nie masz jej, bo to w USA nie aż takie "IN"?