poniedziałek, stycznia 18, 2010

Trzech prezydentów w imię narodowej jedności

Przed kilkoma dniami przypadkiem oglądałem telewizyjne wiadomości akurat w momencie gdy Oboma ogłaszał amerykański program pomocy dla Haiti. Przed białym domem stał Obama ramię w ramię z byłymi prezydentami Clintonem i Bushem. Obama mówił o wielkim planie pomocy, a byli prezydenci stojąc u jego boku samym tym faktem wyrażali poparcie dla tego planu. Jak to możliwe pomyślałem, że ci sami prezydenci, którzy w tak radykalny sposób zwalczali się, którzy prowadzili diametralnie różna politykę, których światopoglądy są tak strasznie odmienne, którzy zapewne bardzo nie lubią się stają w jednym szeregu z Obamą i popierają jego akcję.

Oczywiście, że był to symboliczny akt. Był to symbol narodowej jedności, jedności ponad wszelkie polityczne i emocjonalne podziały. Jedności w imię sprawy w danym momencie nadrzędnej. To był symbol amerykańskiej zdolności zjednoczenia różnych sił politycznych w imię wspólnej sprawy.

Oglądając tę scenę od razu skojarzyłem ją z polską sytuacją. Czy to możliwe aby trzech polskich prezydentów zapomniało na moment o swych animozjach i wystąpiło wspólnie na rzecz sprawy dla kraju dużo ważniejszej niż ich ambicje?


Na obchodach rocznicy Solidarności im się to niestety nie udało. Również duże problemy ze wspólnym wystąpieniem mają prezydent i premier na europejskim parkiecie, ośmieszając kraj swym dziecinnym zachowaniem. A szkoda.


3 komentarze:

wildrose pisze...

W tych symbolach to Oni- Amerykanie sa swietni! Najlepsi... ale co potem?

A my -Polacy, jesli chodzi i wladze i rzad... szkoda gadac!

Ale na Haiti pojechalismy, pomagamy i nikt Nam nie musi niczego kazac! Tak mamy!

jazzowa pisze...

Amerykanie są bardzo medialni... takie mam wrażenie... ale co by nie mówić o ich ewentualnej skuteczności w działaniu itd... to faktem jest, że potrafią się stanąć do zdefiniowania hasła "ponad podziałami"...
U nas niestety nawet symbolika pada... takie jakieś odąsanie politycy maja w sobie.. ofochanie - niczym panienka.. Co jest żenujące wręcz..
Co do pomocy dla Haiti - jesteśmy tam - bo ten naród nasz tak ma... że pomoc chce nieść...
A co politycy ewentualnie z tego zrobia? pewnie niestety już swoją kampanię wyborczą...
Im starsza jestem tym bardziej mierzi mnie temat polityki... tego zababrania... wyrachowania... kalkulacji... gołosłowość... ohyda...

Krzysztof pisze...

@Wildrose, no aż tacy slłabi w wykonaniu to oni nie są. A sprzedają się wyśmienicie.

@Jazzowa, polityka to trudna sprawa. Z perpektywy nie wygląda całkiem uczciwie, ale widać inaczej się ja uprawiać nie da