O wszystkim i o niczym. Piszę o sprawach dla mnie ważnych, o tym co mnie zainteresowało - wspomnienia z podróży, reakcje na aktualne wydarzenia polityczne, krótkie recenzje książek, które właśnie przeczytałem, no i refleksje na tematy różne.
Jednym z najciekawszych serwisów jakie powstały w internecie jest niewątpliwie TED. TED to wspaniała organizacja, której celem jest rozpowszechnianie idei tego wartych. W tym celu TED organizuje cały szereg konferencji na które zaprasza wybitnych myślicieli, ludzi nauki, przedsiębiorców czy innych oryginałów. To w większości ludzie z wielką pasją, którzy w porywający, a zarazem bardzo przystępny sposób opowiadają o swoich ideach, swoim życiu i osiągnięciach. Ludzie ci chcą poprzez swoją działalność zmienić świat, a TED pomaga im dotrzeć do milionów odbiorców, TED nagrywa ich prelekcje na wideo i publikuje je na swym portalu.
Wszystkie prelekcje na konferencjach TED są po angielsku. Bardzo wielu ludzi włada tym językiem. Jednak równie liczni są ci, którzy mają problemy w zrozumieniu trudnych tematów w obcym języku. Dla nich TED uruchomił nowy program - "Otwarty projekt tłumaczenia" - już jakiś czas temu, a ja właśnie to spostrzegłem i uprzejmie informuję. W ramach tego programu woluntariusze - a jest ich aktualnie około 140 - tłumaczą prelekcje na 80 różnych języków w tym również polski.
Uważam, że to wspaniała idea TED, aby w ten sposób jeszcze bardziej rozpowszechnić dobre i ciekawe idee. Zachęcam wszystkich do zapoznania się z TED - http://www.ted.com/translate/languages/pol.
Jeszcze do niedawna życie ludzi przebiegało w trzech następujących po sobie fazach: dzieciństwo i nauka, praca lata długie, no i na koniec zasłużony - bardziej lub mniej - odpoczynek na emeryturze. świat dzisiaj jest jednak taki zwariowany, a wszystko jakieś takie poplątane i pomieszane. Dzisiaj już nie wystarczy uczyć się w młodości tylko trzeba to robić całe życie, a i tak smarkacze są bardziej otrzaskane z techniką. A i z tym zasłużonym odpoczynkiem mogą być kłopoty. Ian Goldin ze szkoły 21 wieku - założonego w roku 2005 na uniwersytecie oksfordzkim - twierdzi, że już niedługo możemy kompletnie zapomnieć o emeryturze. Będziemy zbyt długo żyli, aby ktoś inny mógł nam za nią płacić. Tak więc trzeba będzie zasuwać do aż dziewięćdziesiątki. Albo i dłużej.
Inne rozwiązanie proponuje Stefan Sagmeister, słynny austriacki grafik i designer. Otóż zamyka on swoje biuro co siedem lat na cały (!) rok i jest przez ten czas absolutnie nieosiągalny. Sagmeister poświęca się cały rok swoim eksperymentom i pasjom. Podróżuje po świecie i próbuje rzeczy na które normalnie, w pozostałych siedmiu latach, nie ma czasu. Sagmeister twierdzi, że ten rok robienia czegoś innego, bez gonienia tylko za pieniędzmi, ładuje jego kreatywne akumulatory. Z tej energii korzysta on w następnych latach realizując zebrane w trakcie tej "częściowej emerytury" idee.
Rozwiązanie Sagmeistera, które zaprezentował on bardzo ciekawie na forum TED, to taki przeplataniec pracowniczo-emerytalny. Również i w modelu Sagmeistera nie ma miejsca na emeryturę w wieku 65 lat. Za te częściowe emerytury w wieku średnim trzeba będzie pracować dłużej.
A może jeszcze bardziej to pomieszać. Nie tylko pracę i emeryturę, ale także naukę. To znaczy trochę nauki w młodości, a potem praca no i też trochę emerytury. A po niej znowu czas wrócić do szkolnej ławy. I tak dalej, i tak dalej. ;)
Mamy właśnie u nas szalenie interesującą porę roku - upalne lato w październiku. To bardzo przyjemna nowość. Zamiast jesiennego chłodu przyszło do nas gorące lato, słoneczko grzeje solidnie, a w cieniu mamy 28 stopni. Noce też śródziemnomorskie takie bardziej, 17 stopni zachęca do długich pobytów na świeżym powietrzu. W dzień to aż za gorąca jest. Przydałaby się ochłoda jakaś, może pływanie w chłodnej wodzie.
Po co ten szaleniec to robi? - zapytacie z pewnością. A po drugie tam przecież nie można pływać. Biegun północny zalega przecież bardzo gruba pokrywa lodu. To tam Amudsen, Nansen i inni śmiałkowie na początku 20 wieku wędrowali przecież pieszo. Otóż tak było przed laty. A teraz to lód na biegunie już nie taki gruby i sporo tam otwartego morza. To efekt globalnego ocieplenia w ostatnich latach. Właśnie dlatego Lewis - pływak ekstremalny i jednocześnie działacz na rzecz ochrony środowiska - skocze do tej lodowatej wody. On chce swymi spektakularnymi wyczynami wstrząsnąć światową opinią i pokazać jak wielkie zmiany zachodzą w przyrodzie w skutek globalnego ocieplenia.
Tak pozornie odległe od siebie zjawiska jak zanik pokrywy lodowej na biegunie północnym i upalnie październikowe dni we Wiedniu mają chyba bardzo wiele wspólnego. Oba te zjawiska są prawdopodobnie wynikiem globalnego ocieplenia.