sobota, września 12, 2009

Wiejski Internet

Zafascynowani wspaniałymi możliwościami jakie mamy do dyspozycji dzięki internetowi często zapominamy o równie zdumiewających komunikacyjnych zdolnościach tradycyjnych grup społecznych. A takich klasycznych przykładów jest mnóstwo, jak na przykład błyskawiczne rozpowszechnianie się różnych nowinek plotek wewnątrz firmy.

Ostatnio na własnym przykładzie przekonałem się o niezwykłej zdolności komunikacyjnej małej wioski. Otóż przed kilkoma dniami nasz husky zamiast grzecznie leżeć w ogródku wybrał się na samodzielna wędrówkę po wsi, albo mówiąc dosadnie zwiał nam. Nad ranem spostrzegliśmy jego znikniecie i przerażeni ruszyliśmy na poszukiwania. Po godzinie bezowocnego obszukiwania wsi i okolicznych pól autem i rowerem moja Pani wpadła na genialny pomysł, aby pytać ludzi czy nie widzieli tego naszego łobuza. Spytała kogoś na ulicy, on coś tam słyszał i wysłał nas do sklepu. Okazało się, że w sklepie (jedyny we wsi) już wszyscy wiedzą o bezpańskim psie, a panie z urzędu gminy próbują się do nas dodzwonić. I tak oto dowiedzieliśmy się, że nasz pies leży sobie na podwórku jednego z domów czekając cierpliwie na swoją ulubiona psia koleżankę.


Od czasu tego zdarzenia chyba każdy mieszkaniec wsi (około tysiąca ludzi) wypytuje mnie dokładnie. Czy to mój pies zwiał? A jak to było? A dlaczego i tak prawie bez końca.


W mgnieniu oka więc praktycznie cała wieś dowiedziała się, że mój pies zwiał. I to całkiem bez internetu. ;)


6 komentarzy:

wildrose pisze...

Wszystko sie dobrze skonczylo, a Twoja przygoda z zagubionym psem jeszcze bardziej mnie przekonuje do tego, aby sie wyprowadzic z miasta :)

Krzysztof pisze...

@Wildrose, tak skończyło się dobrze, ale mogło być inaczej, bo przez wieś droga przebiega bardzo ruchliwa.

A w mieście to by do tego nie doszło, bo z mieszkania to piesek tak łatwo nie czmychnie. ;)

wildrose pisze...

Cos mi sie wydaje, ze jednak wies to wies, ludzie sie znaja, male srodowiska sa bardziej zintegrowane, a miasto , to jednak banda anonimowych, nie chcacych sie nawet zaznajomic ludzi...nie wspomne o jakichkolwiek przyjazniach.

Krzysztof pisze...

@Wildrose, Niby tak. Z drugiej strony wścibscy są i nawet jak nie chcesz to i tak o Tobie wszystko wiedzą. A to może być męczące i nawet nieprzyjemne.

Ani tu ani tam nie ma idealnie. Każdy musi sam wybrać co woli.

A ja dzisiaj byłem przypadkiem w samym centrum. Jak fajnie tam. Ulice zapchane, kafejki pełne, wszędzie życie i ruch. Tego mi często na wsi brakuje. ;(

emka1216 pisze...

A ja właśnie, miejskie zwierzę chyba jednak wybiorę wieś. Pomimo jej wścibstwa i wszystkowiedzenia. A do miasta zawsze mogę przyjechać i skorzystać z jego uroków. Zaczyna mnie jednak męczyć na co dzień.

Krzysztof pisze...

@Emka1216, Wścibstwo denerwuje nieco, ale chyba jednak jest lepsze niż ta totalna obojętność w wielkich miastach. Mieszkasz tuż obok innych ludzi w jednym domu i po za zdawkowym "dzień dobry" w ogóle ich nie znasz. Tak to jest z pewnością dużo gorsze niż wiejskie plotkarstwo i ciekawość. A do miasta przecież można jak piszesz w każdej chwili pojechać. życzę miłych chwil na wiejskim odludziu! ;)