poniedziałek, czerwca 08, 2009

Parlament Europejski - pępek Europy czy tylko atrapa demokracji?

Dziwne były te wybory do europejskiego parlamentu. Pomimo że tam zapadają najważniejsze decyzje, zatwierdza się 70 procent europejskich praw, a narodowe parlamenty mogą jedynie potwierdzić te unijne prawa w nacjonalnym prawodawstwie, to zainteresowanie "Europejczyków" było zdecydowanie małe. Nieliczni, którzy poszli głosować, pchali do tego europejskiego parlamentu skrajne partie czy ugrupowania - często otwarcie żądające wystąpienia z UE -, które w nacjonalnych wyborach są bez szans.

Niespecjalnie obserwowałem kampanię wyborczą, bo denerwują mnie politycy, którzy pojawiają się raz na pięć lat i przekonują nas usilnie jak ważne są te wybory i europejski parlament w ogóle. Może dla nich. A ja się pytam, jeżeli to takie ważne to dlaczego te długie pięć lat ich nie było widać i słychać? Co oni tam robili te całe pięć lat!


Więc jak mówię chociaż nie interesowałem się tym sztucznym szumem wyborczym to jednak coś do mnie pomimo to dotarło. Otóż zauważyłem, że wszystkie partie bez wyjątku - i te skrajne i te "poważne" - niezależnie od kraju - bo taka była sytuacja tu w Austrii, ale też w Anglii i również w Polsce, gdzie słyszałem wywiad z głównym kandydatem pewnej partii - przekonywały nas wyborców, że to właśnie one będą w Brukseli najlepiej walczyć o interesy naszego kraju. Wszystkie partie miały jeden i tylko jeden cel - reprezentować nasz kraj i stawić czoła tym z Brukseli. Ta kampania wyborczą to była tylko taka licytacja na ten jeden jedyny temat.


Jak to możliwe, żeby żadna partia nie proponowała czegoś dla Europy, jakiegoś planu na przyszłość, rozwiązań trudnych problemów, no choćby idei co zrobić na europejskim poziomie aby jak najszybciej wyjść z kryzysu. Zero wizji, zero europejskiego myślenia gdzie nie spojrzeć. Przynajmniej tam gdzie ja patrzyłem. ;)


Jeżeli tak jest naprawdę, to chyba czas najwyższy na radykalne zmiany. Albo należy ten parlament rozwiązać jako taki organ alibi dla decyzji podjętych przez komisję europejską. Albo przekształcić w prawdziwy parlament, taki który wyłania z pośród siebie rząd - w tym przypadku komisję europejską.


Jako przekonany Europejczyk popierający od lat ideę europejskiej integracji jestem zdecydowanie za tą drugą alternatywą.

7 komentarzy:

wildrose pisze...

Nie ufam politykom i w zaden sposob nie wierze, ze to dla swojego spoleczenstwa i jego dobra chca pracowac w Parlamencie Europejskim.
Wielu Polakow mysli podobnie jak ja ale z tego co wiem i slysze Wlosi mysla podobnie... dla korzysci prywatnych!!!
Chcialabym aby politycy dotychczas pracujacy tam, zanim beda kandydowac ponownie, rozliczyli sie ze swojej pracy przed wyborcami...
Tez jestem za likwidacja niepotrzebnych urzedow, redukcji zatrudnienia albo jak piszesz przeksztalcenia go w cos mniejszego i bardziej fachowego... w dobie kryzysu nikogo chyba nie stac na taki wydatek.

Krzysztof pisze...

@Wildrose, ja bym tak nie potępiał tych polityków. Ostatecznie każdy z nas pracuje dla własnej korzyści, więc dlaczego oni mieliby z tego zrezygnować? Ważne tylko aby przy tym nie przekraczać granic ogólnie pojętej przyzwoitości.

Załóżmy na chwilę, że politycy są absolutnie uczciwi i ich jedynym celem jest dobra reprezentacja ich wyborców. Nawet w takiej idealnej sytuacji istnieją dwa problemy z parlamentem europejskim. Po pierwsze parlament ten ma za mało władzy i jest jedynie cieniem komisji. Po drugie posłowie reprezentują tam nacjonalne interesy zbyt gorliwie. Oni walczą tam przeciwko Europie. "Albo my albo Europa" - mówią. A tu chodzi o to, aby tworzyć i kształtować tą Europę dla nas wszystkich.

marga pisze...

no i tutaj podpisuje sie czterema konczynami pod Toba Krzszytof :)

wildrose pisze...

trzea rozliczac ich i oczywiscie potepiac jesli znajdzie sie dowody na ich "grzechy" ale jesli zakladajac bedzie jak piszesz, ze beda uczciwie pracowac dla dobra swoich wyborcow, a tym samym swojego kraju, to nie ma to sie nijak z ogolnym dobrem europejskim. i interesem europejskim. .. jednak troche inne potrzeby ma Polska, inne Hiszpania, a jeszcze inne biedna Rumunia... hmmm i jak tu osiagnac consensus? Ja nie mam o tym zielonego pojecia, ale chyba nikt nie ma, skoro dogadac sie w wielu prostych sprawach czasem nie moga!

Krzysztof pisze...

@Wildrose, Czy naprawdę ludzie w Polsce, Hiszpanii i innych krajach Europy mają tak różne potrzeby i interesy? Ja sądzę, że wszyscy ludzie chcą mniej więcej tego samego - dobrej pracy, bezpieczeństwa, dostatniego życia, itd.

A dlaczego interesy tych krajów mają być sprzeczne z europejskimi? Europa to platforma, która ma nam to wspólne, dobre życie umożliwić. Po to przecież wszyscy wstępowali do tej unii - aby budować naszą wspólną lepszą przyszłość.

A zamiast to robić i ulepszać ją to wszyscy tylko "walczą" z tą Europą. To droga w ślepy zaułek.

Wyobraź sobie polski sejm, gdzie posłowie z Gdańska, Krakowa czy biednego Rzeszowa są tylko po to tam,a by walczyć przeciwko Polsce i reprezentować swój rejon. To przecież absurd, a tak właśnie dzieje się w parlamencie europejskim.

Rozsądny balans pomiędzy dobrem jednostki czy regionu, a dobrem ogółu to bardzo trudne zadanie społeczne. Przesada w którąkolwiek stronę prowadzi to tragedii, o czym my Polacy wiemy chyba najlepiej - liberum veto i jego skutki.

wildrose pisze...

Masz taki sam punkt widzenia jak moj malzonek, ze Europa jest jedna i mamy wspolny interes europejski... a ja uwazam, ze nie da sie inaczej, ze kazdy ciagnie do siebie w zwiazku z czym Nasi - polscy politycy niech ciagna do siebie, znaczy do Polski!

Krzysztof pisze...

@wildrose, no to polska w tej sytuacji nie powinna w ogóle wejść do ue.