środa, kwietnia 16, 2008

Pomiędzy kontrolą a zaufaniem

Jakiś czas temu wspominałem o mych planach działalności prezentatorskiej. Akcja sprzedawania własnych osiągnięć poszła wyjątkowo dobrze i wręcz nie mogę opędzić się od zaproszeń na różne konferencje, sympozja czy firmowe prezentacje. Skąd tylko brać czas na to wszystko?

W większości opowiadam ludziom jak zorganizować w firmie tak zwany wewnętrzny system kontroli. My musieliśmy to zrobić, bo moja firma jest notowana na amerykańskiej giełdzie, a tam dwai panowie senatorowie (Sarbanes i Oxley) wpadli na pomysł, aby coś takiego wymagać od wszystkich firm. Ta ich zachcianka, która kosztuje firmy grube miliony, znana jest pod nazwą Sarbanes&Oxley Act, lub krótko SOX. A że Unia Europejska też postanowiła pójść śladem Amerykanów masterkując bardzo kiepsko tak zwany Euro-SOX, więc niepokój w Europie jest spory i stąd to zainteresowanie wewnętrznymi systemami kontroli. Ludziska chcą wiedzieć co ich czeka i chłoną moje Sox-owe opowieści.


Już mi się nie chce gadać o tym SOX-ie. Na dodatek myślałem, że jak raz zrobię slajdy to będę ich używał przy każdej okazji. A tu trzeba na każdą konferencję przygotować nowe slajdy. Niby temat ten sam, ale raz mam mówić o doświadczeniach z wdrożeniem, inny raz o korzyściach z niego wynikających, albo o czymś tam jeszcze. Na dodatek mój Fan-Club - to ludzie którzy w firmach nie mają chyba nic do roboty, bo chodzą na wszystkie konferencje - odwiedza mnie na każdej imprezi
e i nie mogę im opowiadać za każdym razem tego samego.

Kiedy wiec niedawno zaprzyjaźniona firma zaproponowała mi odczyt na dowolny temat nie zwlekałem ani chwili. Postanowiłem przedstawić ten wewnętrzny system kontroli z nieco innej pozycji i powrócić do bardzo ważnej i niestety już nieco zapomnianej wartości jaką jest zaufanie. Otóż w czasach powszechnego kontrolowania wszystkich i wszystkiego o zaufaniu mówi się rzadko. Jeżeli powiesz surowemu audytorowi, że Twoją kontrolą w danym zakresie jest zaufanie to masz od razu strasznie ujemną krechę jak stąd do nieba.

Czy jednak naprawdę można kontrolować wszystko? Pomijając już olbrzymie koszta takiej totalnej kontroli sadzę, że jest to po prostu niemożliwe. Obserwując rozwój w naszej firmie stwierdzam, że te kontrole, które w ostatnich latach wdrożyliśmy, wcale nie poprawiły naszej sytuacji. To znaczy pozornie mamy przejrzystość wszystkich ważnych procesów i czynności, ale tak naprawdę sytuacja wcale nie jest lepsza niż była. Obawiam się, że punktowo nawet może być grosza niż przedtem. Kontrole niestety zwalniają ludzi z odpowiedzialności jaką są moralnie obarczeni, jeżeli im ufasz.

Sadze, ze bez zaufania nasze życie prywatne jak i również firmowe jest absolutnie niemozliwe. Zaufanie to podstawa wszelkiej działalności. Nawet najlepszy system kontroli nie jest w stanie zastąpić zaufania. Zarządzanie poprzez zaufanie jest bardzo wydajne i przy umiejętnym stosowanie szalenie skuteczne.

To wcale nie znaczy, że rozsądne jest ufać wszystkim i w każdej sytuacji. Taką postawę naz
wałbym raczej naiwnością. Zaufanie funkcjonuje tylko wtedy, gdy mamy dobrze sprecyzowaną strategię obdarzania zaufaniem i wypowiadania nieufności.

W takim tez sensie przygotowałem slajdy tudzież mowę i ruszyłem na imprezę. Pełen zaufania do organizatora, że ten zadba o godziwe lokum na tych kilka godzin. Firma zaprosiła nas do poniemieckiego, wysokiego na wiele pieter bunkra, którego od wojny jeszcze nie udało się zburzyć. To nietypowa lokacja, ale - pomyślałem - może pasuje do firmy zajmującej się bezpieczeństwem.

Jak bardzo myliłem się okazało się zaraz po przybyciu. Coś tam nie zadziałało jak trzeba i w tym surowym bunkrze było bardzo zimno. Wręcz lodowato bo chyba tylko około 9-10 stopni. Referaty wygłaszaliśmy w płaszczach i kurtkach do przemarzniętej publiczności. Po każdym odczycie robiliśmy nieplanowaną przerwę i organizator serwował gorąca herbatę. Wobec tego stanu rzeczy musiałem mocno skrócić moją prezentację i wzbogacić ją o elementy ruchowe. Wyszło to nawet fajnie i miałem wraz z tymi 40-stoma przemarzniętymi słuchaczami dobrą zabawę. I zapewne wszyscy zapamiętają ten odczyt na długo.
Ku memu wielkiemu zdziwieniu nikt nie opuścił imprezy przed końcem. Humory były niezłe
i marzliśmy razem bardzo solidarnie. A ile żartów na temat zimna, lodu i pokrewnych tematów opowiadaliśmy sobie!

Ta konferencja bezpieczeństwa znana jest w branży pod nieoficjalną nazwą "góra lodowa"! ;)

9 komentarzy:

Marcin Maj pisze...

Pierwszy raz widzę zdjęcia z konferencji, gdzie ludzie są w płaszczach. Efekt ciekawy trzeba przyznać :-)

wildrose pisze...

W mojej poprzedniej firmie oprócz jakiegoś tam systemu kontroli, o którym miałam mgliste pojęcie, istniał rodzaj lojalki - podpisywaliśmy przy umowie o prace dokument, który obligował nas do milczenia na temat pracy, którą wykonywaliśmy do kilku lat po jej zakończeniu. To tak a propos tego zaufania ;)
A Twoja prezentacja odbyła się w iście trudnych warunkach i szczerze mówiąc nic tak ludzi nie zbliża jak wspólna niedola :)

froasia pisze...

A rumu nie było do tej herbaty nie było? :))) Też się trochę zajmujemy SOXem w mojej pracy i masz rację, ludzie ostatnio oszaleli na tym punkcie. Totalne mnóstwo zapytań jest ...

marga pisze...

mam nadzieje, ze teraz polowa nie leży w łózkach ;)))

ja tez wszędzie muszę podpisać tzw. "lojalki", no ale to jest niejako z funkcja związane, poza tym lojalność wobec pracodawcy uważam, za podstawę

optymistka pisze...

Krzysztofie, ja jak zwylke po pomoc do Ciebie uderzam. Czy na Blogspocie jest cos takiego jak katalog blogow, segregator itp?

optymistka pisze...

Krzysztofie, ja jak zwylke po pomoc do Ciebie uderzam. Czy na Blogspocie jest cos takiego jak katalog blogow, segregator itp?

Krzysztof pisze...

@Marcin, calkiem nietypowe, ale czy ciekawe, nie wiem. Na pewno zimme ;)

@Wildrose, "lojalka" to normalne. Pomaga przy konfliktach prawnych, ale tak naprawde jest absolutnie nieskuteczne.

Ja tez wcale nie nawoluje do bezgranicznego zaufania w kazdej sytuacji. To bylaby bezgraniczna glupota. Poniewaz jednak ludzi nie mozna calkowicie kontrolowac (i dobrze), to odradzam pseudo-kontrolowanie. To znaczy wprowadzamy kontrole, ale one sa z punktu nieskuteczne. W tej sytuacji lepiej ludzi zwiazac moralnie o "obarczyC" naszym zaufaniem. ;)

@Froasia, rumu nie bylo. Dopiero pozniej raczylismy sie winkiem.

@Marga, Przynajmniej ja nie doznalem uszczerbku na zdrowiu. ;)

A co do pewnej lojalnosci wobec pracodawcy to sie z Toba zgadzam. To podstawa.

@Optymistko, Chyba nie ma czegos takiego. Albo przynajmniej ja nie wiem o tym. Ale moze napisz troche obszerniej co chcesz zrobic, moze zjandziemy jakies rozwiazanie. Najlepiej przez mybloglog.

ania-usa pisze...

Optymistka to ja bylam. Przepraszam ze sie zle podpisalam. Chcialam sobie inne blogi polskie znalezc na blogspocie i nie wiem jak.

Krzysztof pisze...

æAniu, Ja też nie wiem jak znaleźć inne polskie blogi na blogspocie. Ale rozejrzę się i może coś znajdę.