poniedziałek, stycznia 30, 2012

Skazany na śmierć za zamach w Mińsku uznał wyrok za sprawiedliwy - twierdzi reżim

Zaraz, zaraz, to mi coś przypomina. Już kiedyś słyszałem o oskarżonych, co sami się przyznają, proszą o najsurowszy wyrok dla siebie i dziekują potem za wyrok śmierci. To wprawdzie dziwne i wbrew naturze ludzkiej, ale takie cudeńka już się w przeszłości zdarzały, tylko gdzie?

Mam! Tak szalenie surowi wobec siebie byli poddani dobrego ojca narodu Stalina, co sami prosili o wyrok śmierci dla siebie. Takie to były czasy. Myślałem jednak, że to już dawno zapomniana przeszłość, a tu okazuje się, że kierownik sowchozu jednak dobrze pamięta te wypróbowne metody i stosuje je w środku Europy w 21 wieku.

Mówią, że tonący to się nawet brzytwy chwyci!

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11042103,Skazany_na_smierc_za_zamach_w_Minsku_uznal_wyrok_za.html?lokale=warszawa

1 komentarz:

wildrose pisze...

Dziwic sie nie ma co, ze sie czlowiek przyznal, majac jakas kare nad glowa ktora byc moze dotknie jego rodziny, kazdy sie do wszystkiego przyzna. Taka wladza to skandal w naszych czasach...

Pozdrawiam z mroznych Kaszub!