poniedziałek, kwietnia 25, 2011

Religijna Idea

Święta wielkanocne to dobry czas do zadumy i refleksji. A że wokół tych świąt dużo mówi się o Bogu, więc nic dziwnego, że i ja podumam trochę na ten temat. Szalenie chciałbym na przykład wiedzieć, czy opis wydarzeń z Nowego Testamentu odpowiada objektywnej prawdzie historycznej. Czy to co opisuje Nowy Testament wydarzyło się naprawdę?

W mediach też teraz pełno artykułów na temat historycznej prawdy o biblijnych wydarzeniach. Wierzący i kościół twierdzą, że Nowy Testament opisuje prawdziwe zdarzenia z życia Chrystusa i podają szereg argumentow na poparcie tej tezy. Ateiści natomiast wkazują na brak bezpośrednich historycznych danych o tym wydarzeniu i podkreślają, że ewangelie nie były pisane przez naocznych świadków tych zdarzeń.

Ja osobiście uważam, że taki naukowy dowód istnienia Boga, czy jego nieistnienia jest niemożliwy. Na każdy nowy argument zwolenników jego istnienia ateiści mają swoje. I vice vera. Założenie, że zarówno dowód istnienia jak i nie istnienia jest niemożliwy, oznacza przyjęcie postawy agnostyka - nie wiem czy Bóg istnieje, ale też nie widzę dowodów jego istnienia.

Niezależnie jednak od historyczności faktów opisanych w ewangeliach jedno jest bezdyskusyjne - szybkie i skuteczne rozprzestrzenienie się chrzesciańskiej idei po świecie. Absolutny sukces idei chrześciaństwa. W ciągu jakiś 350 lat z religii małej wyizolowanej grupki, przez wieki na dodatek prześladowanej przez władze, przekształciła się w religię państwową i zapanowała nad całą Europą i nie tylko. Ta szybkość rozprzestrzeniania się, ta pełna akceptacja religijnego przekazu, to oddanie się tej idei fascynuje mnie. Czasami mam wrażenie, że ludzie jakby długo już czekali na to przesłanie, a gdy się pojawiło przyjęli je z otwartymi rękoma. To tak jakby ta idea Chrystusa jakoś odpowiadała ludzkim potrzebom. A może była to tylko taka zespołowa psychoza i podążanie za innymi? Nie wiem.

Nikt z wiernych i niewierzących, tak wtedy jak i teraz, tak naprawdę nie wie, co wydarzyło się w Jerozolimie przeszło dwa tysiące lat temu. To jednak nie ma znaczenia dla sukcesu idei chrześciańskiej. Ludzie różnych narodów i różnych pozycji społecznych zaakceptowali ją. Ludzie uwierzyli - i wielu nadal wierzy - w ten kościelny przekaz i ta religijna idea rozprzestrzeniła się po całym świecie.

4 komentarze:

marga pisze...

moim zdaniem juz samo slowo "wiara", uzyte w kontekscie jakiejkolwiek religii, wyklucza naukowe udowadnianie faktow :)

pozdrawiam poswiatecznie

dsdm.bloog.pl pisze...

wiara,idea...czyz to nie jest tak,ze potrzebujemy w naszym zyciu czegos stabilnego do czego bedziemy mogli zawsze powracac majac w tym oparcie.

Krzysztof pisze...

@Marga, oczywiście wiara to coś bardzo subjektywnego z natury rzeczy i jako odczucie subjektywne jest niezmiernie trudnym objektem do badań naukowych. Jednak pewne zdarzenia, które według religijnego przekazu wydarzyły w przeszłości, można próbować na bazie dostępnych źródeł historycznych i archeologicznych wyjaśnić naukowo, czyli objektywnie.

@Dsdm, oj tak to na pewno nasza potrzeba. Takie wartości uniwersalne, nie zmieniające się z biegiem czasu pozwoliłyby nam łatwiej orientować się w życiu. I dla każdego byłoby jasne, co jest dobre, a co jest złe, co należy robić, a czego nie. Nie jest jednak łatwo znaleźć takie wartości i musimy sami decydować i wybierać właściwą drogę.

dsdm.bloog.pl pisze...

...nie zupelnie sie zgadzam,bo co jest dobre,a co jest zle podpowiada nasza podswiadomosc-wystarczy tylko wsluchac sie w swoje wnetrze.Zapewne jednak to kim jestesmy stanowi o tym cale nasze zycie,doswiadczenia,wartosci,
takze nasza wiara,ktora ksztaltuje...
My wybieramy,zycie na przekor pisze rozne scenariusze, tak naprawde wszystko zalezy od nas.
Czasem spimy,wystarczy sie obudzic.