środa, listopada 21, 2007

Czy ludzka natura może zmienić się?


Pewien mój znajomy, zdecydowany zwolennik konserwatyzmu, odrzuca wszelakie teorie postępu twierdząc, że tak naprawdę nic się nie zmienia. I nic się zmienić nie może, bo natura ludzka ciągle taka sama jest. To co uważamy za postęp to tylko technologiczne gadżety na powierzchni.

Ja, zdecydowany zwolennik postępu i rozwoju moralnego ludzkości, oczywiście nie zgadzam się z nim twierdząc, że te wszystkie zmiany mają też pewien wpływ na naszą naturę i czynią nas powoli lepszymi.

Czasami jednak są takie dni, że nawet moje głębokie przekonanie o ciągłym, chociaż dosyć powolnym postępie moralnym ludzkości zostaje poważnie zachwiane. Chociaż bardzo niechętnie muszę wtedy przyznać rację memu znajomemu.

Przed paroma dniami zorganizowałem spory Event na temat bezpieczeństwa w naszej firmie. Chociaż mieliśmy około 280 zgłoszeń na wszelki wypadek przygotowaliśmy wszystko dla 350 osób. Na każdym krzesełku położyliśmy woreczek z broszurką na temat podstawowych zasad bezpieczeństwa. No a do tego, co najważniejsze, software antywirusowy! Rozdawaliśmy go za darmo.

Przyszło około 250 osób. Wysłuchali grzecznie przygotowanych z dużym nakładem pracy prezentacji i zadali na koniec kilka nawet rozsądnych pytań. A potem splądrowali wszystkie pozostałe woreczki! Rzucali się wręcz na nie i wyszarpywali z nich te DVD z software. Szybkim krokiem, prawie biegiem, przesuwali się wzdłuż rzędów i przeszukiwali pozostawione woreczki. Niewiele brakowało, żeby zaczęli sobie te DVD wyrywać z ręki i bić się o nie.

Ja i inni prezenterzy staliśmy jak skamieniali ze zdumienia przyglądając się temu "spektaklowi". A nasza publiczność absolutnie bez żenady, tuż przy nas nerwowo wypróżniała ostatnie woreczki z zawartością. Te w pierwszych rzędach.

Zażenowany ich zachowaniem odwróciłem wzrok i zacząłem dumać o naturze ludzkiej. O jak widać bezgranicznym wpływie ludzkiej chciwości na ich zachowanie. W pogoni za jakimś tam barachłem, co im oferujesz za darmo zapominają o dobrym wychowaniu i wszelkich innych im (nam?) w domu i w szkole z takim mozołem wpajanych zasadach zachowania. A przede wszystkim w ogóle wstydu nie mają.

A potem znowu inna refleksja. Czy ja jestem tak naprawdę taki całkiem inny niż ci przeszukiwacze torebeczek? Czy to może tylko kwestia sumy, bo podobno każdego można kupić? Czy w ogóle istnieje ktoś, dla kogo zasady moralne są ważniejsze niż zyski materialne? Mam naprawdę głęboką nadzieję, że tacy ludzie istnieją.

9 komentarzy:

froasia pisze...

To niestety typowe. Byłam kiedyś na bardzo dużej konferencji organizowanej przez Oracle w Sheratonie. Na krzesłach, w marach prezentu, leżały torby na laptopa. Ludzie siadali co trzy krzesła, w taki sposób, żeby zabrać ze sobą swoją torbę i jeszcze dwie - jedną z prawej i jedną z lewej. Oczywiście dla sporej części widowni w ogóle zabrakło gadżetów, bo aż tylu ich nie było. Zastanawiałam się, czy ktoś, kto wychodzi z Sheratona z trzema torbami na laptopa nie czuje żadnego dyskomfortu. Do dziś nie mam odpowiedzi na to pytanie.

marga pisze...

znasz mnie na tyle, ze powinienes wiedziec, iz do osob konserwatywnych ciezko mnie zaliczyc, a jednak jestem takiego samego zdania, jakie ma Twoj kolega, ludzkie instynkty od zarania dziejow sa takie same

ania-usa pisze...

Super spektakl odgrywa sie co roku na naszych szkoleniach optycznych. Wendorzy przynodsza roznego rodzaju gadzety , zaczynajac od dlugopisow na podkoszulkach konczac. Wszystko znika w mgnieniu oka. Podkoszulki gromadzone sa dla calej rodziny i w kazdym rozmiarze. Niektorzy wychodza z zajec niezle obladowani.:)

Anonimowy pisze...

podobno tacy z twardym moralnym kręgosłupem istnieją nie tylko w bajkach, ale po wczorajszych własnych przeżyciach, zaczyna ta wiara mocno podupadać :( -dewaluacja

Krzysztof pisze...

Ojej, Jak widzę wszędzie jest tak samo.

Resztki mojej nadziei topnieją szybciej niż ten śnieg co spadł w poprzednim tygodniu. ;-((((((

jazzowa pisze...

Niezbyt rozumiem Twoją teorię wpływu rozwoju techniki na rozwój morale ludności...
Ale nie to bym w nią nie wierzyła..
Tzn wydaje mi się, że ludzie są jacy są od wieków... Ale nie znaczy to, że wszyscy są źli... Jesteśmy po prostu różni...
Wydaje mi się, że budzi jednak nadzieję fakt, że raczej osoby, które się podpisały pod tym postem nie rzuciłyby się na owe woreczki.. może by nawet z lekka ofuknęły tych co zachowywali się żenująco... Bo zaiste tak to zachowanie można tylko nazwać..
Wierzę w ludzi... pomimo, że sama stanowię egzemplarz mocno ułomny... wierzę w nich... Acz nie na tyle slepo by nie zdawać sobie sprawy z bytności również tzw mend społecznych...

Wytłumacz jeżeli możesz swoją teorie rozwoju moralnego ludzkości...

Krzysztof pisze...

hmm... a to mi zadanie postawiłaś.

Spróbuje tylko krótko odpowiedzieć.

Jestem mocno przekonany o słuszności teorii ewolucji czyli optymalnemu przystosowaniu się do nieustannie zmieniającego się otoczenia. Natura ludzka, uwarunkowana po części genetyką, musi więc też zmieniać się.

Te zmiany są jednak szalenie powolne i dlatego dla nas jeszcze może niezauważalne.

Drugim motorem rozwoju jest społeczeństwo. Układy społeczne mają przeogromny wpływ na nasze zachowanie. A społeczeństwo, jego formy i zasady działania ulegają szybkim zmianom.
My, jako jednostki, musimy się do tego społeczeństwa trochę dostosować w naszym własnym interesie. Jedną z form tego dostosowania są zasady moralne. To taki zbiór zasad pozwalających mam dobrze w społeczeństwie funkcjonować. Ponieważ społeczeństwo zmienia się potrzebuje ono, aby dobrze funkcjonować, też trochę inne zasady moralne.

Prze bardzo długi okres czasu społeczeństwa walczyły o bardzo skąpe zasoby. TO była gra "win or loose", czyli albo wygram i przeżyję albo przegram i po mnie. Aktualnie mamy coraz częściej do czynienia z sytuacjami "win-win". Czyli obie strony coś tam mogą zyskać.

Ta nowa sytuacja wymaga nowej postawy życiowej, czyli trochę "wyższej" moralności.

I to jest w telegraficznym skrócie ten postęp o którym pisałem. ;o)

jazzowa pisze...

hmm... no nie wiem..rozwijają się nieustająco.. dostosowują do zmiennych form pojmuję...
Ale moralność to w sumie pewien kręgosłup... który mówi, co jest dobre.. co złe... nakazuje życie zgodnie z tym.... A to mi się wydaje oporne na zmiany...
Pewne normy nie podlegają ewolucji..
Wiadomo, że zmieniamy pewne swoje zachowania...
Najprostszy przykład.. onegdaj nie mówiło się o związkach homoseksualnych.. dlatego nie trzeba było się do tego ustosunkowywac.. Teraz i owszem mówi się otwarcie...
Ale akceptacja tego bierze się z prawdy, która była wtłoczona w człeka od zarania... - tolerancja.

Marcin Maj pisze...

Rozpatrywanie rozwoju lub jego braku zależy tylko od przyjętych aspektów :-)