czwartek, stycznia 01, 2009

Jakie technologie, czy naukowe odkrycia zmienią zasadniczo świat?

Każdego roku internetowy kwartalnik Edge - o którym już pisałem tutaj - zadaje jedno ważkie pytanie znanym naukowcom i intelektualistom. W tym roku pytanie brzmiało - "Jakie technologie, czy naukowe odkrycia zmienią zasadniczo świat?"

Wydawca i redaktor Edge, John Brockman, jest pionierem "trzeciej kultury" - ruchu intelektualistów i przedstawicieli różnych nauk - której celem jest zniwelowanie przepaści dzielącej humanistów i nauki ścisłe. Edge próbuje znaleźć odpowiedź na bardzo istotne filozoficzne pytania jak na przykład: "czym jest życie?", "skąd się wziął ludzki umysł i świadomość?", "jak wpływa raptowny rozwój technologii na społeczeństwo?".

Wśród inte
lektualistów, którzy odpowiedzieli na pytanie Edge widzimy mnóstwo sławnych i znanych nazwisk, jak filozof Dan Dennett, fizycy Paul Davies, Lee Smolin i Daniel Hillis, futurolog Peter Schwartz, psycholog Steve Pirker, czy pionier klonowania Ian Wilmut. Spotykamy tu też naszych dobrych znajomych - o których już nieraz pisałem na tym blogu - jak genetyk Craig Venter (sztuczne życie coraz bliżej, Craig Venter o Bogu o sztucznym życiu), futurolog Kevin Kelly (ignoracja wzrasta w zawrotnym tempie , Kevin Kelly o przyszłości internetu), wydawca "Wired" Chris Anderson (długi ogon ), fizyk Garret Lisi (pasja), czy specjalista od długowieczności Aubrey de Grey (tylko siedem kroków do nieśmiertelności).

Te tęgie głowy próbowały odpowiedzieć na pytanie co (czy to odkrycia naukowe czy nowe technologie) zmieni zasadniczo świat jeszcze za ich życia. Egde zebrał te wszystkie proroctwa i przepowiednie
w swym najnowszych kwartalnym wydaniu - a wiemy już z mojego poprzedniego posta, że takie "wróżenie" przyszłości łatwe nie jest, oj nie! spośród odpowiadających jedynie Steven Pirker zwrócił uwagę na fakt olbrzymiej ilości wcześniejszych nieudanych przepowiedni.

Generalnie przeważa przekonanie, że oczekują nas olbrzymie zmiany przede wszystkim w zakresie sztucznej inteligencji (singularity) i genetyki. Również umiejętność dużo lepszego wykorzystania energii słonecznej stworzy wiele nowych zastosowań.

Craig Venter jest zdania, że już niezadługo będziemy w stanie tworzyć sztuczne organizmy, które pomogą mam rozwiązać bardzo ważne problemy, jak na przykład nadmiar dwutlenku węgla w atmosferze. Bazą jest naturalnie DNA zawierające wszelkie niezbędne informacje do zbudowania życia. Ventner mówi o softwarze na życie, czyli chemicznym kształtowaniu DNA sztucznie tworzonych organizmów tak, aby idealnie odpowiadały naszym wymaganiom. Ogólnie inżynieria genetyczna otwiera przed nami niewyobrażalne możliwości. Sama znajomość kodu genetycznego danego człowieka przeniesie punkt ciężkości w medycynie z leczenia chorób na zapobieganie im.


Chris
Anderson przewiduje wkrótce rewolucję w nauczaniu. Dzięki coraz lepszym technikom internetowym coraz więcej ludzi ma dostęp do wiedzy i inspiracji. Ludzie, nawet z najbardziej odległych zakątków świata, którzy jeszcze niedawno mieli szalenie ograniczone możliwości rozwoju, mają praktycznie taki sam dostęp do informacji i wiedzy jak ci z krajów wysoce rozwiniętych. Dostępność wykładów uniwersyteckich poprzez internet jest już dzisiaj realna, a jej koszta są minimalne. To zdecydowanie sprzyja inspirowaniu młodych talentów poprzez wybitnych naukowców. Można powiedzieć, że zasięg tych naukowców znacznie rozszerzył się; z małej, kameralnej sali wykładowej na cały świat.


Peter
Schwartz oczekuje olbrzymich zmian w zakresie neuro-transmisji. Uważa on, że podłączenie najprzeróżniejszych urządzeń bezpośrednio do pewnych obszarów w mózgu to tylko kwestia czasu. Jego wizja przyszłości to ludzie bezpośrednio (to znaczy z mózgu) podłączeni do internetu. Wyobraźmy sobie jak rozszerzą się nasze możliwości jeżeli będziemy mieli ciągły i natychmiastowy dostęp do internetu sterowany tylko i włącznie naszymi myślami. Jak tylko o czymś pomyślimy będziemy mogli natychmiast zerknąć do Wikipedii i sięgnąć po dodatkowe informacje na dany temat.


Kevin Kelly jest zdania, że to sztuczna inteligencja ( AI - artificial intelligence)zmieni całkowicie nas i nasz sposóbżycia. Jego sztuczna inteligencja nie wyłoni się jednak z laboratoriów uniwersyteckich i nie będzie jakimś jednym szczególnym urządzeniem. Ta sztuczna inteligencja, którą przepowiada Kelly, charakteryzuje się swą powszechnością i wyłoni się z webu (internetu). Nie od razu zrozumiemy też, że pojawiło się coś nowego, jakaś nowa wartość. Ta powszechna sztuczna inteligencja, napędzana innowacją 6 miliardów ludzi, najpierw przyniesie nam drobne ułatwienia, których chętnie będziemy używać - czy aby tego stanu już nie osiągnęliśmy?. Z biegiem czasu te drobne ale bardzo powszechnie dostępne ułatwienia nabiorą wyraźnych cech inteligencji i będą dla nas jeszcze bardziej przydatne. Im bardziej będziemy tę webową inteligencję używać tym inteligentniejsza i bardziej przydatna dla nas ona będzie. Więc będziemy jeszcze chętniej z niej korzystać, itd.

Te przepowiednie i wróżby to naprawdę pasjonująca, chociaż aż nadto obszerna lektura. Polecam wszystkim gorąco. A czy te przepowiednie się sprawdzą? Ano czas pokaże. ;)



poniedziałek, grudnia 29, 2008

Co przyniesie nam rok 2009?

Koniec roku to taki dziwny okres. We wszystkich mediach, a i na wielu blogach, pełno posumowań powoli dobiegającego do końca roku. Sporo też proroctw i przepowiedni na rok nadchodzący. Niektórzy z nas podejmują w tym okresie nawet poważne zobowiązania i postanowienia, które niestety w większości zapominamy równie szybko. ;(

Przepowiadanie przyszłości nie jest łatwe. Większość przepowiedni ma jedną istotną wspólną cechę - że się nie sprawdzają.

Spójrzmy na przykładów na kilka takich nieudanych proroctw z ust ludzi aż nadto kompetentnych.

Jeszcze na początku lat osiemdziesiątych wielu bossów potężnych firm komputerowych było zdania, że PC to taka zabawka. Nie docenili siły wizji Billa Gatesa i jego kolegów - "PC na każdym biurku i w każdym mieszkaniu".

A oto inny przykład. Thomas Watson, słynny szef IBM od 1920 do 1950, powiedział kiedyś, że jego zdaniem światowe zapotrzebowanie na komputery nie przekroczy pięciu sztuk! Oczywiście wiemy dzisiaj, że Watson nie miał racji. Setki milionów czy może już miliardy tych urządzeń towarzyszą nam przecież codziennie.

Ale oto pojawia się nowy prorok - Clay Shirky - i twierdzi, że Watson pomylił się wprawdzie, ale tylko o cztery komputery!. Tak naprawdę to świat potrzebuje tylko jeden komputer!

"Toż to absurd" - to nasza pierwsza reakcja. Zastanówmy się jednak chwilkę, co chciał Shirky powiedzieć? Otóż Shirky twierdzi, że internet (czy raczej web jak mówią amerykanie) staje się jednym olbrzymim, wszystko ogarniającym komputerem.

Cloud Computing

To gdzieś tam w internecie znajdują się nasze dane i aplikacje których używamy. To stamtąd coraz częściej czerpiemy też moc obliczeniową. Stamtąd to znaczy skąd? Ano gdzieś z internetu, ale nie wiadomo konkretnie skąd. I w zasadzie nie ma to dla nas znaczenia. Ważne że to funkcjonuje i jest bardzo praktyczne. A to co dotychczas nazywaliśmy komputerem (czyli nasz komputer domowy, desktop czy notebook) to tylko urządzenie umożliwiające dostęp do internetu. Podobnie jak współczesne komórki.

Ten trend przenoszenia zasobów IT do internetu znany jest pod nazwą "cloud computing" i sądzę, że w 2009 roku zrobimy dalszy duży krok w kierunku tej "serwisowej chmurki". Kilka potężnych firm oferuje już od dobrej chwili swe profesjonalne usługi - zwane też "Software-as-a-Serwice" - w tym zakresie - jak na przykład Google Apps, Amazon Web Services (AWS) , czy Force.com (Salesforce).

Jak więc widać wróżenie przyszłości jest szalenie trudne i nierzadko nawet wybitne autorytety mylą się totalnie.

Również i ja nie wiem tak naprawdę co przyniesie nam ten rok 2009. Czy kryzys światowy wpłynie bardzo negatywnie na web 2.0? Czy ta orgia nowych serwisów kiedyś się skończy? Czy pojawi się jakaś całkiem nowa technologia, która wprowadzi nową wartość? Nie wiem.

Wiem natomiast z czym mam dzisiaj kłopoty i jakie rozwiązania ułatwiłyby moje webowe życie.

Mobilny internet (web)

Dla mnie największym wydarzeniem roku 2008 był Iphone. Od kiego jestem jego szczęśliwym posiadaczem nie biegam już z notebokiem pod pachą albo w teczce. O nie. Ja spokojniutko (cool) wyciągam Iphone i mam prawie wszystko co potrzebuję. Iphone to urządzenie bardzo wszechstronne i chwała Apple-owi za ten technologiczny przełom. Iphone to w pierwszym rzędzi
App Storee doskonała przeglądarka internetu, odbiornik multimedialny (Youtube i cały świat audio i wideo podcastów jest do naszej dyspozycji), synchronizator skrzynek pocztowych, kontaktów i terminów (również z Microsoft-owym Exchange). A komu to jeszcze mało, to na App Store czeka kilkanaście tysięcy aplikacji. Można je zdownloadować dosłownie w kilka minut bezpośrednio na Iphone.


Aha, telefonować z tego urządzenia też można. ;)

Iphone to świetne urządzenie, ale jestem przekonany, że w roku 2009 ukażą się nowe i lepsze. Rok 2009 przyniesie z pewnością kontynuację trendu do mobilnego internetu (webu).

Profile, konta i tożsamości
The OpenID logo
Kto z nas nie ma mnóstwa profili i różnorakich kont na niezliczonej ilości serwisów. Wszędzie jednak trzeba zarejestrować się podając jakieś informacje o sobie. Jakie to żmudne i niepraktyczne. Jak dobrze byłoby mieć jedną webową tożsamość i identyfikować się nią na wszystkich przez nas używanych serwisach! Otóż sądzę, że rok 2009 może nas poważnie zbliżyć do rozwiązania tego problemu. Technologia OpenID osiąga właśnie krytyczną masę. Na scenie pojawili się niedawno nowi potężni gracze - Facebook Connect i Google FriendConnect. Sądzę, że rok 2009 może w tym zakresie przynieść ciekawe rozwiązania.

Filtrowanie, sortowanie i agregacja informacji

Ogrom dostępnej na webie informacji przerasta już chyba naszą wyobraźnię. No i przede wszystkim nasze zdolności znalezienia w tej masie tej jedynej dla nas istotnej informacji. Samo googlowanie już nie wystarcza. W tym roku pojawiło się kilka obiecujących serwisów oferujących wyspecjalizowane metody filtrowania, sortowania i agregowania informacji. Z mojego punktu widzenia do najciekawszych prób w tym kierunku zaliczam Kosmix - dobrze zorganizowana prezentacja zebranej z z najprzeróżniejszych źródeł informacji której szukamy -, 123people - wyszukiwarka ludzi - i TechFuga - agregator newsów IT.

Webowe Konferencje
Image representing Dimdim as depicted in Crunc...
Oszczędności wynikające z zapowiadającego się kryzysu gospodarczego mogą znacznie zmniejszyć ilość podróży służbowych. Firmy będą więc szukać nowych rozwiązań komunikacyjnych. Może to doprowadzić do od dawna oczekiwanego przełomu w używaniu webowych konferencji. Powszechna dostępność szerokopasmowych łączy nareszcie umożliwia webowe konferencje multimedialne dobrej jakości. Tutaj bardzo obiecującym serwisem (a do tego darmowym do prywatnego użytku) jest DimDim. DimDim oferuje multimedialne konferencje, chat medialny, wspólne oglądanie slajdów i przesyłanie plików jako serwis. Nie trzeba nic instalować lokalnie!


Zapatrzony tak całkowicie w przyszłość prawie zapomniałem o maleńkiej rocznicy. Otóż ten blog, te moje "przemyślenia" istnieją od (zaledwie czy aż?) dwóch lat. .))) Tak, tak , jak to ten czas leci. :(


Wszystkim odwiedzającym tej bl
og życzę sylwestra strasznie szalonego i nowego roku bardzo udanego!!! :)))







Reblog this post [with Zemanta]

piątek, grudnia 12, 2008

Ignoracja wzrasta w zawrotnym tempie

żyjemy w czasach błyskawicznego przyrostu informacji. Ilość informacji powiększa się rocznie o 66% i jest to wzrost zdecydowanie szybszy niż przyrost jakiekolwiek innych przez nas wytwarzanych produktów. Kevin KellyImage via Wikipedia

Również wiedza wzrasta eksponencjalnie (wykładniczo, czyli w zawrotnym tempie), jeżeli wyrazimy ją ilością opublikowanych artyk
ułów naukowych czy zgłoszonych patentów. Czy to oznacza, że może zbliżamy się do końca nauki ("the end of science"), to znaczy okresu w którym będziemy wiedzieć wszystko o wszystkim?

Otóż z pewnością nie. Jest jeszcze szalenie dużo rzeczy których nie wiemy. Na ten przykład tak zwana ciemna materia we wszechświecie. Ma jej być ponoć aż 96%, ale tak naprawdę jeszcze nikt jej nie udowodnił i zbadał. Czyli nasza wiedza o wszechświecie to raptem 4% całości. Określenie "ciemna" to naprawdę elegancki opis naszej absolutnej niewiedzy. Podobnie jest również w innych dziedzinach wiedzy, na przykład nasza wiedza o
procesach wewnątrz komórki czy mózgu.

W rzeczywistości przyrost wiedzy generuje nowe pytania. Coraz więcej nowych pytań. Im więcej wiedzy tym więcej niewyjaśnionych pytań. To chyba taki paradoks nauki, że każde nowe wyjaśnienie prowadzi do nowych pytań. Można śmiało więc powiedzieć:

"Wiem, że coraz więcej nie wiem!"
Nicholas of CusaImage via Wikipedia
Kevin Kelly, założyciel internetowego czasopisma Wired, ekspert cyfrowej kultury i futurolog sądzi, że ta nasza niewiedza również wzrasta eksponencjalnie. Ten obszar pomiędzy pytaniami i wyjaśnieniami to właśnie nasza ignorancja, która nieustannie wzrasta!

Nauka to metoda prowadząca raczej do wzrostu naszej ignorancji niż przyrostu naszej wiedzy - twierdzi Kelly. Obserwując aktualny rozwój brak jest podstaw aby sądzić, że ten trend może zmienić się w przyszłości. Czyli będziemy nadal dążyć do maksimum ignorancji i to pomimo nieustanego powiększania się naszej wiedzy.

Chyba miał rację Mikołaj z Kuzy (Nikolaus von Kues) propagując oświeconą niewiedzę zamiast wszechwiedzy. Wszechwiedzy której nigdy - przynajmniej wedle Kevina Kelly - nie osiągniemy. Może zamiast tego należy jedynie dążyć do coraz dokładniejszej, pełnej zrozumienia niewiedzy?


Update: 14.12.2008. Tak to jest gdy człowiek zbyt dużo czyta takiego Ray Kurzweil-a (żałośnie króciutki ten artykuł o nim w polskiej Wikipedii) czy innych wyznawców szybkiego wzrostu i z niego wynikającej złożoności komputerów. Sądziłem że słowo "eksponencjalny
(wzrost)" jest w pełni zrozumiałe w codziennym języku. Ale tak nie jest. Dlatego też wyjaśniam, że eksponencjalny wzrost to wzrost wykładniczy, czyli wzrost w zawrotnym tempie. Dosyć znanym przykładem takiego wzrostu - i jest to jednocześnie baza dla wszelakich przepowiedni o niedługim powstaniu sztucznej inteligencji - jest tak zwane prawo Moore'a. Otóż to empiryczne prawo mówi, że liczba trazystorów w układach scalonych podwaja się co 18 miesięcy, czyli wzrasta w zawrotnym tempie. ;)

Zmieniłem również tytuł tego posta na, mam nadzieję, nieco bardziej zrozumiały. ;)

Reblog this post [with Zemanta]

niedziela, grudnia 07, 2008

Samoorganizacja

Nowe technologie internetowe mają coraz większy wpływ na to jak pracujemy i spędzamy wolny czas. Obserwujemy niespotykany rozwój różnorakich socjalnych serwisów, w ramach których użytkownicy nie tylko konsumują informację, ale równocześnie ja tworzą (user-generated content). Często te różne spontanicznie powstające projekty są w stanie bez trudu konkurować z profesjonalnymi produktami.

Wielu z nas zadaje sobie jak to jest możliwe, że grupa laików organizuje się sama, tworzy coś nowego i osiąga przy tym bardzo dobra jakość. Jak to jest możliwe, że te niezorganizowane instytucjonalnie inicjatywy trwają przez długi czas i ciągle się ulepszają? Czy te samoorganizujące się inicjatywy to tylko przejaw krótkotrwałego trendu, czy realna alternatywa dla hierarchicznie zorganizowanych firm?

Clay Shirky, profesor na
New York University i badacz socjalnych i ekonomicznych skutków internetowych technologii, uważa, że mamy tutaj do czynienia z nową wartością, która na stałe zmieni nasz sposób pracy. Jego zdaniem hierarchiczne struktury organizacyjne już teraz nie radzą sobie z olbrzymią złożonością problemów dzisiejszego świata. Są zbyt wolne w reagowaniu na zmiany, a przede wszystkim nakład na koordynację wielkich przedsięwzięć i dużych grup ludzi. To właśnie w zakresie koordynacji systemy samoorganizujące się są zdecydowanie lepsze od tych tradycyjnych, zorganizowanych hierarchicznie.

Clay Shirky wykorzystuje każdą okazję, aby głosić wyższość systemów samoorganizujących nad hierarchicznymi. Swe tezy przedstawił w wielu odczytach, jak również w swojej nowej książce "Here comes everybody".

Tę współczesną samoorganizację spontanicznych inicjatyw internetowych umożliwiają te oto cztery podstawowe funkcje nowych technologii:

- Wspólne korzystanie (Sharing)
- Dialog (Conversation)
- Współpraca (Colaboration)
- Kolektywne działanie (Collective Action)

Spontaniczne organizowanie się bez formalnych organizacji to wielka siła. Już teraz korzystamy codziennie z jej tworów w postaci różnych produktów z kuźni "Open Source", czy niezliczonych inicjatyw w socjalnych sieciach. Rola samoorganizacji będzie jednak nadal wzrastać, gdyż obok swej przewagi w zakresie koordynacji wygrywa ona jeszcze mocniej w temacie motywacji. Ta dobrowolność uczestniczenia w samoorganizujących się strukturach rozwiązuje automatycznie problem motywacji. A motywacja pracowników to drugi wielki problem systemów hierarchicznych, z którym nie dają sobie one tak naprawdę radę. Równocześnie nieustanny dalszy rozwój internetowych narzędzi jest, obok pozytywnej motywacji, drugim motorem napędowym samoorganizacji.



Linki:

- Clay Shirky
- Instytucja czy współpraca? Shirky w TED Talk
- Shirky o swojej książce "here comes everybody"
- Wiki o "here comes everybody"
- Recenzja Arka o "here comes everybody"


piątek, listopada 28, 2008

Pasja

Lubię ludzi, którzy z konsekwencją realizują swoje pasje. Imponują mi ludzie którym udaje się zachować niezależność finansową, ludzie którzy nie dali się wepchnąć w sztywne, nudne i szalenie mało kreatywne organizacyjne struktury firmowe.

Uwielbiam ludzi, którzy robią to co chcą, to co kochają i nie myślą w wieku 20 lat o emeryturze, finansowej przyszłości, czy zawodowej karierze.

Te wolne duchy wyłamują się z utartych szablonów społecznych i pokazują nam inny świat. świat na początku dziwny, ale świat który nas przyciąga swą atrakcyjnością i często staje się wnet naszą codziennością, bo jest lepiej przystosowany do przyszłości niż ta szara i nudna dotychczasowa codzienność.

Jednym z takich wolnych duchów jest z pewnością Garrrett Lisi. Lisi to

bezrobotny fizyk teoretyczny, który od co najmniej dziesięciu lat intensywnie pracuje nad teorią wszystkiego. Jego Nadzwyczajnie prosta teoria wszystkiego zdobyła wnet szeroki rozgłos w kręgach fachowych. Lisi pokazuje piękne kolorowe koła i twierdzi, że tak jest zbudowany wszechświat.

Fizyka to jednak tylko jedna z trzech pasji życiowych Lisi. Z równym zaangażowaniem poświęca on swój czas swej dziewczynie i surfingowi. Dla swych pasji Lisi rezygnuje przy tym z wygodnego życia akademickiego i prowadzi życie wolnego wagabundy mieszkając w karawanie tuż przy samej plaży. Wieczorami zerka zapewne ze swojego mobilnego biuro-mieszkanka na plażę rozświetloną zachodzącym słońcem i tak natchniony tym egzotycznym pięknem tworzy równie piękne modele wszechświata.










Linki

- Garrrett Lisi
- Nadzwyczajnie prosta teoria wszystkiego (po polsku)
- Prosta teoria wszystkiego (po angielsku)
- Przemelek o Lisi
- Lisi w TED Talk
- Surfing we wszechświecie - Artykuł o Lisi w The New Yorker
- Czyżby Surfer napisał nową fizykę? - Artykuł o Lisi w Outside Online

wtorek, listopada 25, 2008

Chmurkowe niebezpieczeństwa

Jeszcze w zeszłym roku chwaliłem magazynowanie danych w chmurkowym serwisie Omnidrive, a dzisiaj dowiedziałem się całkiem przypadkowo, że już go nie ma. Praktycznie bez słowa zniknął, a w raz z nim tam zmagazynowane pliki użytkowników. Pod linkiem Omnidrive pojawia się jakaś zupełnie inna strona i informacji o zamknięciu serwisu brak całkowicie.

Również i ja zmagazynowałem tam próbnie kilka plików i byłem zarejestrowanym użytkownikiem. Pomimo to nie dostałem żadnej informacji o planowanym zamknięciu serwisu i moje tam zmagazynowane pliki !

Bezpieczeństwo naszych danych w chmurkowych serwisach (cloud computing) i ich długoterminowa osiągalność to dwa bardzo ważne aspekty. Zanim poweźmiemy decyzję magazynowania naszych danych w chmurce należy dobrze zastanowić się nad z tym związanym ryzykiem. W każdym przypadku należy się zabezpieczyć, na przykład poprzez rozsądną strategię backupu.

Umieranie małych serwisów to spore niestety ryzyko dla użytkowników. Zapewne dlatego preferujemy raczej duże firmy i szukamy bezpieczeństwa w serwisach Microsoftu, Yahoo, czy przede wszystkim Googla.

wtorek, listopada 11, 2008

Kevin Kelly o przyszłości Internetu

Albo raczej o przyszłości Webu jak mówią Amerykanie.


Cofnijmy się te kilkanaście lat (a dokładnie nieco ponad 6525 dni) wstecz w erę przed internetową i zastanówmy się jak bardzo wiele zmieniło się od tego czasu. Jak wiele nowych rozwiązań, serwisów i modeli businessowych w między czasie powstało. Jak szybko web stał się olbrzymim rezerwuarem informacji i wiedzy, bez którego trudno sobie dzisiaj wyobrazić nasze życie. Któż jeszcze tych kilkanaście lat przedtem uwierzyłby, że takie zmiany są możliwe. A jednak to co wydawało się niemożliwe stało się w tak krótkim czasie realne.


Do tego tempa zmian musimy przyzwyczaić się, bo to dopiero początek. Web za lat pięć czy dziesięć będzie nadal zmieniał się i generował całkiem nowe dotychczas nam nie znane struktury.


Taką wizję przyszłości webu roztacza przed nami Kevin Kelly, założyciel internetowego czasopisma Wired, autor książki "out of control" ekspert cyfrowej kultury. W swej mowie na konferencji Web 2.0 Summit 2008 zanalizował on krótko dotychczasową historię internetu, jego pierwsze 6525 dni i podjął próbę zerknięcia w przeszłość.


Dotychczasowy web to przede wszystkim w pierwszej fazie połączenie olbrzymiej ilości komputerów, a następnie linkowanie webowych stron.


Następna faza, która właśnie się już zaczęła, to bezpośrednie linkowanie danych. Zamiast linkować strony z ich tekstualną informacją, można przecież bezpośrednio połączyć dane zawarte w tych stronach i zmagazynować je w olbrzymiej rozproszonej bazie danych. W ten sposób Web uzyska pewną strukturę, a dane znaczenie zrozumiałe nie tylko dla ludzi, ale również programów.


Dane te będą generowane nie tylko przez ludzi, ale coraz częściej prze różnorakie sensory podłączone do internetu. Również coraz więcej przedmiotów codziennego użytku będzie połączonych do internetu. Web stanie się potężną bazą danych o rzeczach.


Web będzie nadal wciskał się we wszystkie możliwe sfery życia i ogarniał sobą wszystko. Oczywiście, że będziemy "zawsze online", bo któż będzie chciał (i mógł sobie na to pozwolić) zrezygnować z tych wszystkich jakże potrzebnych w życiu codziennym informacji i serwisów. Web przekształci się w taką wszystko ogarniającą olbrzymią maszynę zwaną chmurką (cloud) zawierającą komputery, sensory, webowe strony, dane, serwisy i co tam jeszcze.


Trzy główne kierunki rozwoju będą charakteryzowały web w niedalekiej przyszłości:


  • chmurkowe serwisy (cloud computing) - software, aplikacje, serwisy, informacje i wiedza z chmurki, a nie z lokalnych serwerów czy komputerów

  • wszechogarniająca baza danych (olbrzymia baza danych o wszystkich rzeczach na świecie)

  • wspólne korzystanie (sharing) z danych


To jest prognoza na maksymalnie kilka następnych lat, bo internet generuje ciągle nowe wartości, a tych nie są w stanie przewidzieć nawet najtęższe umysły. Jak mówi Kelly - "musimy uwierzyć w niemożliwe. Bo to co jest dzisiaj niemożliwe jutro będzie powszechnie dostępne".





Linki:

- Strona osobista Kevina Kelly

- Wiki o Kelly (niestety brak polskiej informacji)

- Kevin Kelly na Web 2.0 Summit 2008

- Książka "Out of Control" (dostępna online niestety tylko po angielsku)


sobota, listopada 08, 2008

Do something that matters

Zmienić świat. Zmienić świat na lepsze. Zmiana. Te apele słyszymy ostatnio często z Ameryki. Obama postawił w swej kampanii na radykalną zmianę i wygrał wybory. McCain też próbował wyborcom wmówić, że zmieni waszyngtońską biorokrację, której częścią jest od 30 lat, ale nie udało mu się ich przekonać.

Ale to nie tylko politycy mówią o zmianie. Te motyw apelowania do akceptacji zmiany, do podjęcia wyzwań, które przynoszą zmiany i szukania nowych rozwiązań słyszymy bardzo często z za oceanu. Thomas Friedman w swym "płaskim świecie" podkreślał, na przykładzie amerykańskiej misji księżycowej, znaczenie pozytywnej energii i niespotykanej przedsiębiorczości, którą tworzą takie potężne, mocno działające na wyobraźnie wyzwania. Ten motyw przewija się też u bardzo wielu amerykańskich myślicieli i technologicznych wizjonerów.

Rób coś co ma znaczenie! Nie marudź, nie narzekaj, nie czekaj na innych, tylko rób to co lubisz, zajmij się swoimi pasjami. Rób przy tym coś pożytecznego dla całego świata. Twórz nowe wartości dla świata!

A to z kolei apel Tima O'reilly, który wygłosił on we wrześniu na konferencji Web 2.0 Expo w Nowym Jorku. Tim O'reilly (tutaj angielski link) - sławny guru Open Source, technologiczny wizjoner i twórca pojęcia Web 2.0, ale też wydawca i businessman i organizator tej konferencji - mówił tym razem bardzo mało o nowych technologicznych trendach. W swej mowie skupił się on na problemach (jak na przykład kryzys finansowy, kryzys paliwowy, zanieczyszczenie środowiska, globalne ocieplenie, niewolnictwo), które stanowią poważne wyzwanie dla świata. Aby je rozwiązać będziemy musieli wiele zmienić w naszym życiu, znaleźć nowe rozwiązania polityczne, organizacyjne i technologiczne. Tim podkreśla jednak, że w trakcie takich radykalnych zmian pojawiają się też nowe możliwości i szanse na dalszy wzrost, na nową siłę. Tim apelował do słuchaczy, aby podjęli te wyzwania i szukali niekonwencjonalnych rozwiązań światowych problemów.

Dlaczego ten motyw zmiany i wyzwania jest tak mocny w Ameryce?

Otóż ja sądzę, że Amerykanie, jako awangarda światowych zmian od wielu dziesięcioleci, najlepiej znają te procesy Zmiany i związany z nią dynamizm. Oni wiedzą doskonale, że zmiana jest nieunikniona i nieustannie napędzana walką o władzę, obfitością (lub jej brakiem) dóbr, rozwojem społeczeństw i postępem technologicznym. Oni wiedzą najlepiej, że w zmianie są tylko dwie role, a mianowicie tych którzy zmianami sterują i tych którzy do zmian muszą się przystosować.

Amerykanie nie chcą być pasywnym obiektem (ofiarą?) zmian. Oni chcą kształtować i tworzyć, a to jest jest możliwe tylko wtedy, kiedy podejmiemy wyzwanie i będziemy robić coś co jest ważne!

Sądzę, że te klimat pozytywnego nastawienia do zmian i podejmowania wyzwań potrzebujemy również i my w Europie. Chyba nawet bardziej niż Amerykanie!