sobota, listopada 03, 2012

Wielokrotnie powtarzane klamsto staje się z czasem wiarygodne

Prof. Skarżyńska, psychlog, zapytana przez Agnieszkę Kublik dlaczego coraz więcej ludzi wierzy w zamach w Smoleńsku mówi o skutkach nieustannego powtarzania danych tez. Otóż sam fakt wielokrotnego i nieustannego powtarzania nawet całkowitych bredni i klamstw sprawia, że jesteśmy skłonni uznać je za prawdziwe.

Prof. Skarżyńska mówi tutaj o tak zwanej ekspozycji:

Wzrost przekonań o wiarygodności wielokrotnie powtarzanych zdań - zwany w psychologii efektem czystej ekspozycji - wykazano w ponad 50 publikowanych badaniach naukowych, prowadzonych w różnych miejscach świata. Jako pierwszy empirycznie dowiódł tego zjawiska Robert Zajonc (1980), wybitny psycholog polskiego pochodzenia, pracujący w USA, doktor honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego. Zjawisko czystej ekspozycji jest szczególnie silne, gdy dotyczy spraw, o których niewiele wiemy i o których nie mamy wystarczająco dużo innych informacji. Tak właśnie jest w przypadku katastrofy smoleńskiej.

Więcej... http://wyborcza.pl/1,75478,12788284,Narcyzm_polski_a_sprawa_smolenska.html?utm_source=HP&utm_campaign=wyborcza&utm_content=cukierek1&utm_medium=AutopromoHP#ixzz2B9RtteMN

sobota, października 06, 2012

Racjonalny model w Europie zachodniej

Magdalena środa w Tokfm pisze ładnie o ateiźnie. Pisze o modelu racjonalności w zachodniej Europie. który to, moim zdaniem, rozpoczął się na dobre w oświecieniu, i to dzięki niemu był możliwy tak nieprawdopodobny i szybki rozwój w Europie. Sądzę, że ten model racjonalności i wartości w nim reprezentowe, a są to kluczowe wartości toleracji, poszanowania praw jednostki i demokracji, jest nadal dla nas bardzo ważny. Ważny również w sensie praktycznym dla dobrego funkcjonowania naszych społeczeństw i zapewnienia przyszłego dobrobytu.

Pani środa pisze:

Zachodni świat Europy jest laicki, co nie znaczy przecież że opanowała go ideologia ateizmu,.... Europę zdominował pewien model racjonalności, dzięki któremu możliwy był rozwój cywilizacji technicznej. Lubimy tę racjonalność i tę cywilizację, nawet jeśli jesteśmy zwolennikami cudów, zbawienia i dziewictwa Maryi. Oczywiście to żadna sprzeczność. Można wierzyć w cuda, ale korzystać z komputera, a w przypadku choroby raczej udać się do lekarza niż na pielgrzymkę.


http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,12620912,O_ateizmie__przy_niedzieli__FELIETON_SRODY_.html

Czy wzrost gospodarczy jest konieczny

Edwin Bendyk na swym blogu cytuje Roberta Gordona, noblistę z zakresu ekonomii, który twierdzi, że wzrost gospodarczy ostatnich lat to coś wyjątkowego w skali ludzkości.

Według Gordona

hipoteza jest klarowna: załóżmy, że wzrost gospodarczy to epizod w dziejach, który trwał jakieś 250 lat. Wcześniej coś takiego, jak wzrost praktycznie nie istniało. Może po 250 latach fajnego ekscesu wracamy do normy.

Nie mogę się zgodzić z tym twierdzeniem, jak i zapewne nie zgodzi się z nim rzesza ekonomów twierdzących coś całkiem innego. Tak, wzrost gospodarczy ostatnich lat jest dużo szybszy niż kiedyś, ale to nie znaczy, że go wtedy nie było. Wzrost gospodarczy to efekt lepszej organizacji pracy i innowacji. Te efekty są znane od początku ludzkości, ale przebiegały kiedyś niezauważalnie w skali jednego pokolenia. Ostatnio nabrały solidnego tempa i w ciągu naszego życia zauważamy kolosalne zmiany. I dobrze, że tak jest, bo dzięki temu poziom dostatku na ziemi wzrósł w ciągu ostatnich stu lat kolosalnie. A na mrzonki o sielskim powrocie do tego rzekomo cudnego życia wiejskiego z 18 czy 19 wieku (tak ono było piękne, ale tylko dla 1, no może 2% tej wiejskiej społeczności - reszta żyła w strasznej nędzy, głodując i bez żadnej nadziei na poprawę losu) może sobie pozwolić społeczeństwo syte, które tę sytość zapewniło sobie właśnie ciągłym wzrostem gospodarczym.

Koniec wzrostu gospodarczego?
http://bendyk.blog.polityka.pl/2012/10/06/koniec-wzrostu/


Update 7.10.2012

Właśnie przypadkiem przeczytalem w notce Briana Profitta w ReadWriteWeb,  że amerykańska produktywność wzrosła od 1945 do 20111 roku o przeszło 250%. Niestety przyrost realnych zarobków w tym samym czasie wyniósł jedynie nieco ponad 113%. 


niedziela, lipca 29, 2012

Cyfrowo-biologiczny konwerter czyli biologia z prędkością światła

Craig Venter,słynny genetyk, porównuje cod gentyczny z cyfrowym, Tak jak w codzie cyfrowym używany dwóch znaków (0 i 1) do zapisania codu, tak też możemy zapisać całą informację genetyczną za pomocą czterech znaków (A, C. G i T). Bez problemu można też konwertować cod genetyczny na cyfrowy, a to oznacza, że można go przesyłać powszechnie dostępnymi kanałami komunikacji, na przykład przez maila.

Venter opowiada o nowym sposobie współpracy z organizacją zdrowia, który pozwala na błyskawiczną reakcję na nowe formy wirusów, Otóż ta organizacja odczytuje cod genetyczny takiego nowo napotkanego wirusa, przesyla tę informację do firmy Ventera przez maila. Tam następuje błyskawiczna analiza i już po bardzo krótkim czasie prototyp właściwej szczepionki wędruje do firmy farmaceutycznej. 

This Digital Biological Converter is not a myth, the United States government emails my Institute a new pandemic viral sequence, and we have 12 hours to try and make the new vaccine, get it to Novartis to get ready to scale up. We have a kludge version of that Digital Biological Converter now. But you're going to see this developing very rapidly where, in the same way the telephone interpreted signals coming through a wire, instead of hearing sound, you're going to be able to get biology coming out of your computer or your telephone wire. Ten years ago this would seem to be a science fiction story. Now it's starting to be reality.

Venter twierdzi, że to samo można będzie zrobić już niedługo również z ludzkim codem gentycznym. Zasady budowy DNA wirusa czy bakterii a ludzkiej komórki są takie same. Różnica leży jedynie w dużo większej ilości genów. Tak więc przesyłamy siebie na ten przykład na marsa (ale dopiero za lat kilka kiedy ludzie już skolonizowali tę planetę) przez takiego "kosmicznego" maila. Tam ten cyfrowo-biologiczny konwerter buduje dokładną kopię i hokus pokus prawie w mgnieniu oka jesteśmy na marsie. Takie przemieszczanie z miejsca na miejsce byłoby możliwe z prędkością zbliżoną do prędkości światła.

But imagine if you could e-mail yourself to Mars or some distant planet. We can actually do that now, because with our synthetic cell, we start with the digital code in the computer, and there's no difference between digital code and genetic code. Because digital code can move as an electromagnetic wave, basically close to the speed of light, we can now move biology at the speed of light. This has some practical applications.

Oczywiście do tego potrzebny jest cyfrowo-myślowy konwerter, aby również przesłać naszą świadomość, ale zapewne i ten aspekt będzie już nie za długo elegancko rozwiązany,

Czary mary czy science fiction? Nie. To jest bardzo realny obraz naszej niedalekiej przyszłości. 

http://www.edge.org/conversation/biology-at-the-speed-of-light

niedziela, lipca 01, 2012

Robot do koszenia trawy

Ostatnio widzę w ogrodach coraz więcej robotów do koszenia trawy. Nieduże są i bzyczą nieco jeżdżąc po ogrodzie dziwnymi zygzakami. Przycinają trawę ostrymi jak brzytwa nożami tylko kilka milimetrów. Robią to jednak codziennie i dzięki temu trawa jest zawsze bardzo ładnie i równo przycięta.

Znajomi, posiadacze tych robotów, opowiadają godzinami o tym jak doskonale funkcjonują, że nie zapomną nawet o najmniejszym skrawku trawy, że omijają sprawnie przeszkody, a nawet potrafią przejechać przez mostek z jednej strony ogrodu na drugą. I mówią chętnie o tym jak siedzą sobie na tarasie a roboty harują za nich.

Ja mam jednak wątpliwości. Czy te roboty naprawdę takie dobre są? Czy potrafią ominąć na przykład pędy dyni które zapuściły się na trawnik? Ja jeszcze nie słyszałem o takim robocie, któremu można wydać komendę "omiń dymie", a on rzeczywiście tak zrobi, a wy?

Ja natomiast robotem wprawdzie nie jestem, ale dynię ominąć potrafię. Dostałem komendę "tylko dyni nie zetnij" i wykonałem to zadanie bezbłędnie. No koniec docinałem nożyczkami trawę miedzy pędami dyni, bo maszyną nie dało się wjechać.

A swoją drogą dynia to jest naprawdę niesamowita roślina. Rośnie błyskawicznie, w ciągu kilku tygodni rozpuściła cztero-metrowe pędy w różne strony ogrodu i zapuściła wszędzie korzenie. A teraz pęcznieją na tych pędach wręcz w oczach dorodne dynie. Jeżeli ich przez przypadek nie zetnę. ;)

From Flowers

poniedziałek, maja 21, 2012

Wystąpienie z kościoła to akt odwagi

Ciekawe, że aby wystąpić z organizacji do której nigdy się świadomie nie wstąpiło - dziecko nie może samo przecież za siebie stanowić - trzeba udać się do tej właśnie organizacji i grzecznie prosić o pozwolenie na wystąpienie. A ta organizacja robi nam łaskę, że w ogóle z nami rozmawia. Moim zdaniem to ewidentne pogwałcenie praw człowieka!

Przynależność religijna musi być potwierdzona w momencie osiągniecia dorosłości. Powinna być to też decyzja o wstąpieniu, a nie wystąpieniu. To znaczy diecko ochrzczone przez rodziców czy to z powodu ich wiary, czy też oportunizmu - co jest ostatnio bardzo częste - jest tymczasowym członkiem danego kościoła aż do czasu uzyskania pełnoletności. W tym momencie młody człowiek jest automatycznie wykluczany z danego kościoła aż do momentu gdy zadeklaruje chęć przystąpienia.

W Austrii ten problem też niestety nie jest rozwiązany w w powyżej opisany sposób. Przynajmniej jednak osoba chcąca wystąpić w kościoła nie musi tam prosić o wypisanie w kościele. Odbywa się to w świeckich urzędach gminnych gdzie można chęć wystąpienia oficjalnie złożyć. Jest ona tam przyjmowana do wiadomości bez żadnej dyskusji z kościołem.

Ks. Sowa o akcie Palikota: Wolność religijna jest jednym z podstawowych praw człowieka

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,11765068,Ks__Sowa_o_akcie_Palikota__Ksiadz_nie_moze_sie_schowac.html

sobota, maja 05, 2012

Statek napędzany wyłącznie słońcem okrążył świat


Znowu możemy zanotować mały krok w rozwoju alternatywnych technologii. Tym razem na morzu. Napędzany wyłącznie energią słoneczną statek opłynął świat.

First solar-powered boat to circle the world pulls into home port, contemplates next move
ENGADGET | 5. MAI 2012
http://pulse.me/s/8Uyn5

It's been two years since we last heard of the 98-foot-long solar-powered boat, which at the time was gearing up for its big journey around the world.... mehr lesen

---

http://pulse.me

niedziela, marca 18, 2012

Czy są nam potrzebni milionerzy?

Ronny Pecik jest milionerem. I to wielokrotnym milionerem. Jego majątek jest szacowany na około 170 milionów Euro. Rony Pecik to self-made man. Przybył jako dziecko ze swoimi biednymi rodzicami z Horwacji do Austrii. Nie ukończył żadnej szkoły. Pomimo tych jakże niesprzyjających warunków startowych osiągnął olbrzymi sukces finansowy. Ronny Pecik to geniusz finansowy. Kupuje firmy, ulepsza je i sprzedaje z olbrzymim zyskiem. Właśnie kupił spore udziały w mojej firmie, więc musimy liczyć się z dużymi zmianami, niekoniecznie na lepsze. Jak jest bilans życiowy Ronnyego Pecika? Z indywidualnej perspektywy naturalnie szalenie pozytywny. A co zrobił Pecik społeczeństwa? Czy zmienił chociaż trochę świat na lepszy? Jedynym widocznym efektem działalności Pecika jest zubożenie realnej gospodarki. Pecik wyssał te 170 milionów z realnej gospodarki zubożając ją. Pecik zostawi wprawdzie swym spadkobiercom wielki majątek, ale społeczeństwo nie ma i nie będzie miało nic z tego. Czy można porównywać milionerów ze sfery finansowej, takich jak Pecik czy jeszcze dużo, dużo bogatszy Buffet, z wirtuozami postępu technologicznego jak Gates, Jobs, Page czy Zuckerberg? Niewątpliwie nie. Ci różni bogacze z realnej gospodarki chcieli czegoś więcej niż tylko zarobić masę szmalu. Ich cel to nierzadko potrzeba stworzenia lepszego świata, a my jeszcze długo będziemy korzystać z ich technologicznych osiągnieć.